Thermomix – test

image

Dzisiejszym wpisem chciałabym zapoczątkować nową, osobną rubrykę na blogu, „Eliza testuje”. Dostaję wiele mailowych pytań dotyczących sprzętu AGD i różnych produktów, najczęściej piszę w mailach długie epopeje na temat tego, co moim zdaniem warto kupić. Postanowiłam przenieść się z tym na forum publiczne, na bloga. Recenzje będą w osobnej zakładce, dzięki czemu będzie można łatwo do nich sięgnąć. Od razu zaznaczam, że prezentuję tu tylko moje, subiektywne opinie na temat sprzętu i piszę wyłącznie o produktach, o których sama chcę pisać. Moje opinie nie są autoryzowane i cenzurowane przez producentów tych urządzeń.

Zaczynam od mojej opinii na temat Thermomixa, urządzenia, o którym najpierw dużo słyszałam, przede wszystkim od uczestniczek moich warsztatów, które zawsze wypowiadały się na jego temat z dużym entuzjazmem. Moje doświadczenia z nim były wcześniej niewielkie – koleżanka zabrała go kiedyś na wspólne wakacje, ale zdążyłyśmy włączyć go wtedy tylko raz i jakoś nie zapałałam do niego uczuciem.

Ponad rok temu Thermomix zgłosił się do mnie z propozycją przetestowania najnowszego modelu. Miałam go używać przez kilka miesięcy. Otrzymałam wielkie pudło ze wszystkimi przystawkami, książkę kucharską i tyle. Ponieważ nie miałam wcześniej z nim do czynienia, pobieżnie obejrzałam na YT kilka filmików. I zaczęłam zabawę. W tym czasie zaczęłam wprowadzać mojej młodszej córce stałe pokarmy, doszłam więc do wniosku, że przy tej okazji wypróbuję też Thermomix pod tym kątem.

Gotuję codziennie. Dziś nasza czteroosobowa rodzina je wspólny obiad, z niewielkimi modyfikacjami dla małego alergika i trochę większego niejadka. Codziennie rano przygotowuję też dodatkowy obiad dla dwulatki, który zabieramy ze sobą na spacer. A jakie funkcje wypróbowałam w Thermomixie?

To może się wydać dość dziwne, ale najczęściej korzystam z funkcji gotowania na parze – tak naprawdę codziennie gotuję w ten sposób warzywa albo ryby. Thermomix ma 2 możliwości gotowania w ten sposób – albo na płaskiej tacce, którą się ustawia na urządzeniu albo w niewielkim koszyczku, który wkłada się do środka nad powierzchnię wody. Gotuję w ten sposób wszystkie warzywa – począwszy od delikatnych brokułów, przez warzywa korzeniowe, ziemniaki. Jeśli gotuję warzywa, które są gotowe w różnym czasie, to w trakcie gotowania, dokładam kolejne składniki wymagające krótszego czasu na przygotowanie. Właściwie od kiedy mam to urządzenie, ani razu nie gotowałam ziemniaków czy innych warzyw w wodzie. O zaletach gotowania na parze napisano już wiele, zatem daruję sobie przekonywanie Was do dobroczynnych właściwości warzyw zrobionych w ten sposób.

Ostry, mocny nóż to bez wątpienia jeden z najważniejszych (dla mnie) elementów Thermomixa. Potrzebuję dobrego, ucierającego urządzenia, gdyż mielę w domu mąkę (wcześniej korzystałam z żarnowego młynka do zbóż, który za każdym razem musiałam zdejmować z szafki – a waży kilkanaście kilogramów). Masła orzechowe – robię je z różnych orzechów (migdałów, laskowych, arachidowych i innych). Wcześniej korzystałam z malaksera, który jednak nie mieli orzechów na tak gładką masę jak Thermomix. Hummus i inne pasty z roślin strączkowych – z tym radzi sobie nawet ręczny blender, ale znowu, tutaj masa jest gładka i bez grudek.

Regularnie przy pomocy tego urządzenia robimy domowy majonez. Misa Thermomixa jest wyposażona w plastikową, przezroczystą przykrywkę z niewielkimi otworami. Wlewa się na nią potrzebną ilość oliwy lub oleju roślinnego, który powoli sam skapuje do urządzenia podczas miksowania majonezu.

Gotowanie. Czasem spotykam się z opiniami, że Thermomix sam gotuje, że wszystkie dania smakują z niego tak samo i że jest to urządzenie wyłącznie dla osób, które nie potrafią same gotować. Szczerze mówiąc nie bardzo wiem, skąd biorą się te opinie. Ja używam go dokładnie w tych samych celach, do których skorzystałabym z innych kuchennych akcesoriów – garnków, patelni czy wagi. Tyle tylko, że tu wszystko robię w jednym urządzeniu. Kiedy przygotowuję, dajmy na to, zupę, najpierw miksuję na drobne kawałki cebulę, następnie dodaję odrobinę oliwy, włączam urządzenie korzystając z funkcji gotowania, kiedy cebula się zeszkli, dodaję kolejne warzywa, później wlewam gorący wywar i gotuję mniej więcej tyle samo, ile gotuje się standardowo. Jeśli zupa ma być kremem, po lekkim ostudzeniu zawartości garnka, miksuję zupę. I doprawiam.

Zagniatanie ciasta drożdżowego  zdarza mi się czasem korzystać z Thermomixa do zagniatania ciasta – jest to wygodne, między innymi ze względu na możliwość podgrzewania wszystkich składników w trakcie pracy urządzenia. W przypadku ciast z dodatkiem np. topionego masła czy ciepłego mleka, można je najpierw podgrzać w urządzeniu, a następnie dodać pozostałe składniki. Można bez problemu zrobić rozczyn. Ustawianie temperatury jest bardzo precyzyjne, podobnie jak ustawienie obrotów.

Urządzenie ma funkcję „Interwał” przeznaczoną do zagniatania takich ciast. Funkcję tę porównałabym do obrotów noża w maszynie do zagniatania i wypieku chleba.

Gotowanie ryżu po początkowych niepowodzeniach, udało mi się znaleźć idealny sposób na gotowanie ryżu w koszyczku, korzystając z funkcji „Varoma”.

Waga Urządzenie jest wyposażone w bardzo precyzyjną wagę, dzięki czemu, jeśli przygotowujemy w nim potrawy wymagające dokładnego odmierzenia składników, wystarczy do misy dodawać kolejne produkty. Waga ma opcję tarowania, więc można je włożyć bez konieczności odkładania do dodatkowego naczynia. To ważne szczególnie w przypadku zagniatania ciasta czy robienia sosów.

Mycie. I na koniec mycie garnka. Jest proste – wszystkie elementy można myć w zmywarce, garnek można łatwo rozkręcić. Ja najczęściej myję go ręcznie od razu po gotowaniu.

Reasumując. Pytanie: Czy to urządzenie niezbędne w mojej kuchni, czy jestem w stanie bez niego żyć? Z całą pewnością. Jednak od kiedy go mam, właściwie używam go codziennie. Nie do gotowania wielkich, wielodaniowych i skomplikowanych potraw, ale prostych rzeczy: do gotowania na parze, mielenia, miksowania, ważenia. Zastąpił mi kilka innych urządzeń. I choć przede wszystkim gotuję w domu standardowo, korzystając z garnków i patelni, to bez wątpienia jest to przydatne urządzenie, które w mojej kuchni nigdy się nie kurzy. Doceniam to, że dzięki niemu podczas pracy używam mniej naczyń.

Często pada pytanie o to, czy urządzenie nie jest za małe na czteroosobową rodzinę. Moja odpowiedź jest taka: zależy, jak duże porcje i co w nim gotujemy. Ja zwykle gotuję na jeden dzień, a jeśli planuję zupę na tydzień, wybieram garnek. Zagniatałam w Thermomiksie ciasto na bułki, z którego piekłam 10-12 sztuk. Czy to dużo czy mało? Nie wiem, zależy, jakie kto ma potrzeby.

thermo

thermo_MG_9294

sernik_MG_9308

66 komentarzy
Poprzedni
czekoladowe_MG_9249
Następny
sernik_MG_9308