Sztuka Fermentacji

image

Chciałabym napisać, że lato to czas nadrabiania lekturowych zaległości, ale to nie jest prawda 😉 Książki rosną stosami na parapecie, na podłodze, na biurku, a ja otwieram je i zamykam: Spaaaać, poczytam jutro. Są jednak takie, które otwieram i zamknąć ich nie mogę. Czytam po nocach albo bladym świtem, kiedy dzieci mnie obudzą o piątej i wiem, że już nie zasnę. Czasem patrzę na wakacyjne zdjęcia ze stosem lektur i… wiem, że w końcu i dla nas przyjdzie łaskawszy czas. Tymczasem przedstawiam kilka książek, które wpadły w moje ręce jakiś czas temu i udało mi się je pochłonąć. Nie mogę czytać tyle, ile chcę, więc postanowiłam jakiś czas temu, że nie czytam już książek-śmieci, takich, które może są fajne i lekkie, ale po ich przeczytaniu nie zostaje w głowie absolutnie nic. Staram się więc wybierać pozycje, dzięki którym będę miała jakąś wartość dodaną, coś co mózg może wziąć na warsztat podczas chwili spokoju i czasu na przemyślenia. Dziś książka o fermentacji.

Sztuka fermentacji, Sandor Ellix Katz

Wychowałam się na bardzo tradycyjnej, raczej prostej kuchni. Wtedy ważny był przede wszystkim dobry produkt – po twaróg chodziło się na Plac Szembeka do zaprzyjaźnionej „baby”, w rybnym na Grochowskiej stało się w kolejce po szproty zawijane w płat gazety (Boże, zapach tego sklepu świdruje w mej głowie do dziś), pomidory też w sezonie, najlepiej malinowe, a każdy inny. Moja podlaska babcia od pojawienia się pierwszego ogórka na krzaku robiła małosolne, a pod koniec lata w beczkach kisiła głowy kapusty. Produkty fermentowane to coś, co towarzyszy mi od dziecka. Uwielbiam je. Okazuje się, że w dzisiejszych czasach jest na nie… moda. Świat odkrył ich dobroczynne właściwości. A książka „Sztuka fermentacji” zbiera pomysły z całego świata na kiszenie, fermentowanie, na domowe jogurty, kimchi, kiszone warzywa. Autor zgłębia temat od ponad dwudziestu lat i chociaż nie jest naukowcem (co w wypadku tego typu książek moim zdaniem jest na plus, bo tłumaczy skomplikowane zagadnienia prostym, przystępnym językiem), to zasady fermentacji opisuje od A do Z. To genialne studium tego, jak w różnych kulturach przygotowywało się tego rodzaju produkty.

Książkę rozpoczyna opis tego, jak ze sztuki fermentowania korzystali nasi przodkowie, o praktycznych korzyściach z tego płynących. Następnie jest mowa o przydatnych akcesoriach i wyposażeniu kuchni, o różnych rodzajach bakterii, a potem przechodzimy do konkretów.  Fermentacja: alkoholowa (miód, wino, cydr), warzywa i owoce, kwaśne napoje tonizujące, fermentowanie mleka, fermentowanie ziaren zbóż i bulw, fermentacja piwa i innych napojów na bazie zbóż (może ktoś ma ochotę przyrządzić domowe sake albo piwo jęczmienne?), hodowanie kultur pleśni (tempeh), fermentowanie fasoli, nasion i orzechów, fermentacja mięsa, ryb i jaj. Jest też rozdział poświęcony fermentacji niezwiązanej z pożywieniem (sztuka tekstylna, produkcja energii, lecznicze zastosowanie fermentacji).

Jeśli o mnie chodzi, uważam, że książka jest fantastycznym kompendium wiedzy. Nie jest też suchym, teoretycznym wywodem, autor opowiada o fermentacji w sposób ciekawy i skłaniający do eksperymentów. Dużo jest w niej nawiązań do naszej, polskiej kuchni, czemu trudno się dziwić. Nasze kwaśne zupy (żurek czy barszcz) czy kiszonki i twarogi nie mają sobie równych. Przynajmniej ja tak myślę. Zajrzyjcie koniecznie do tej pouczającej i mądrej książki 🙂

Sztuka Fermentacji
Sandor Ellix Katz, tłum. Bartłomiej Kotarski
wydawnictwo: Vivante, Białystok 2016
Cena: 79,90 zł (na stronie wydawnictwa w cenie 55,90)

image image image

11 komentarzy
Poprzedni
tosty-1
Następny
leczo-1