Dziewczyny, nie bójcie się upływu czasu

Plik_000 (7)

Ho ho! Zabrzmiało jak porada rodem z pisma z poradami psychologicznymi?;)

Kiedy byłam mała, liczyłam dni do osiemnastki. Wyobrażałam sobie, jak wiele możliwości wtedy się przede mną otworzy. Mój tata powtarzał, że kiedy zdmuchnę na torcie osiemnaście świeczek, czas nagle przyspieszy i nie będzie już dało się go zatrzymać. Żeby cieszyć się tym życiem bez braku jakichś większych zmartwień i problemów człowieka dorosłego. Ja jednak wiedziałam swoje.

Wcześnie poszłam do pracy, jednocześnie studiowałam. Pracowałam dużo, więc czas mijał mi bardzo szybko. Lubiłam swoją pracę, już wtedy spotkałam ludzi, którzy pozwolili mi uwierzyć, że marzenia mogą się spełniać. Obserwowałam najlepszych fotografów w akcji, byłam na sesjach, wyjeżdżałam w podróże służbowe, czasem płakałam, czasem trochę się martwiłam.

Nim się obejrzałam, zaczęłam mieć trzydzieści lat, w moim życiu pojawiła się córka, a ja uczyłam się, jak to jest być mamą.

Mam coś takiego, że od zawsze lubię wnikliwie obserwować świat i ludzi. Już jako dziecko patrzyłam na nich i wyobrażałam sobie, kim są, co robią, gdzie pracują, jak żyją, co jedzą i o czym marzą. I o ile kiedyś babcia była po prostu babcią (i, naturalnie, w moich oczach była bardzo stara), mama była piękna (i młoda, rzecz jasna), ciotki były w średnim wieku, a ja byłam (zawsze) prawie dorosła. To dziś wszystko się jakby zaciera. W pogodni za młodością i byciem pięknym.

Kiedy w wieku 27 lat znalazłam na swojej głowie pierwszy siwy włos wpadłam w popłoch. Pamiętam ten dzień, pamiętam uczucia, które towarzyszyły temu odkryciu. Zupełnie tak, jakbym nagle przeszła przez bramę z napisem „Starość”. Potem, na zdjęciach, które ktoś mi robił przypadkiem, widziałam, jak się zmieniam, upodabniając się do jednej ze swoich babć. Ba, nawet czasem zaczepiały mnie nieznane mi sąsiadki mówiąc, że od razu widać, czyją jestem wnuczką, bo podobieństwo jest uderzające.

Potem zaczęłam zauważać zmarszczki na twarzach moich starszych koleżanek. Wciąż uważałam, że mimo jednego siwego włosa, jestem w miarę młoda. A potem już widziałam pierwsze zmarszczki na swojej twarzy – już nie wystarczyło się po prostu wyspać, a moja skóra dawała znać o tym, że piję za mało wody. Nie było już dla mnie taryfy ulgowej.

Jako osoba kochająca wręcz magazyny drukowane, nie mogłam nie zauważyć artykułów na temat klinik piękności i długich tekstów na temat tego, jak to wszystko jest dziś bezpieczne i nieinwazyjne. Z drugiej strony widziałam, jak moje ukochane aktorki zmieniają się w osoby nie do poznania i było mi jakoś przykro.

Moje życie się zmieniało. Zmieniałam miejsca zamieszkania, raz miałam dla siebie więcej, innym razem mniej czasu. Przychodziły i odchodziły choroby i zmartwienia, a każda z nich zostawiała na moim ciele jakiś znak.

Każdy chce być młody jak najdłużej. Młodość to siła, piękna skóra, ciało, które chętnie biega, skacze i zdobywa świat. Wtedy tak wiele rzeczy przychodzi przy mniejszym wysiłku. I tak dobrze wygląda się wtedy na zdjęciach!

Spędziłam wiele czasu na rozmyślaniach nad upływającym czasem. Te pierwsze, oczywiście, były smutne. Czy jestem w stanie zrobić coś, żeby zatrzymać czas? NIE.

Potem rozejrzałam się wokół siebie i zobaczyłam, że najbliższe mi kobiety są w różnym wieku. Te, które podziwiam, mają czasem 20, 40, 60, a innym razem 80 lat. Każdej zawdzięczam coś innego, z każdą mogę poruszyć inny, frapujący mnie temat. Czy one wszystkie gonią za młodością? Być może w sercu trochę tak.

Zrozumiałam jednak, że to, co mnie do nich przyciąga to wewnętrzne piękno i dobro, które widać na twarzy. Bo wystarczy spojrzeć komuś w oczy, żeby zrozumieć jego intencje. Zawsze. Siła pierwszego wrażenia jest oszałamiająca, przynajmniej dla mnie. Im jestem starsza, tym szybciej wiem, czy z tą osobą mogę konie kraść czy tylko wypić kawę. Doceniłam moc przyjaźni. Zrozumiałam, że czasem, choć pewne znajomości wydają się być może na początku kuszące, nie warto brnąć w nie dalej, żeby uniknąć rozczarowania, kiedy okaże się, że zaprosili wszystkich, tylko nie ciebie.

Wiek pracuje na naszą korzyść, naprawdę. A to, co jest najważniejsze, to przeżyć życie najlepiej, jak potrafimy. Dbać o zdrowie, o to, co jemy i o relacje z bliskimi, dla których jesteśmy ważni. I pielęgnujmy pasje i prawdziwe przyjaźnie:)

I tego Wam życzę w 2016 roku – akceptacji siebie i szczęścia ukrytego w malutkich sprawach.

Liska

Plik_000 (6)

 

 

36 komentarzy
Poprzedni
Processed with VSCOcam with 4 preset
Następny