O nowych książkach kucharskich wydanych w roku 2015 – „Warzywo” Dominiki Wójciak

image91Dziś kolejna część wywodu na temat książek kucharskich wydanych w tym roku 🙂 Naprawdę bardzo się cieszę, że rynek wydawniczy w końcu dostrzegł potencjał w dziedzinie kulinariów i zaczęły pojawiać się coraz ciekawsze pozycje. Kocham książki kucharskie i od kiedy przeniosłam sypialnię do pokoju, gdzie mam je wszystkie pod ręką (podobno jest ich już około 1000…) wieczory zamiast na liczeniu baranów, spędzam na zastanawianiu się, co oddać, by zrobić miejsce na coś nowego. Z wiekiem staję się coraz mniej sentymentalna i łatwiej mi rozstawać się z pozycjami, które kiedyś tak twardo trzymałam w garści. Innym powodem jest oczywiście fakt, że obecnie dostęp do pięknych książek jest o wiele łatwiejszy niż wtedy, kiedy trzeba było kupować kota w worku zamawiając je przez amazona. Niektóre, pięknie wyglądające na kilku zdjęciach w internecie, po wylądowaniu w skrzynce pocztowej a potem na półce, nigdy nie towarzyszyły mi w kuchni. A inne wręcz przeciwnie.

Dziś, po latach wchodzenia do każdej księgarni po drodze, mam już swoje preferencje, trudniej mi się czymś zachwycić i przeżywać nowe wydania tak, jak dawniej. Pamiętam, kiedy kupiłam pierwszą książkę Jamiego Olivera, pewnie ponad dziesięć lat temu, kiedy nie mogłam spać z wrażenia, tak bardzo mi się ona podobała. Dziś żyjemy w czasach dobrobytu, który nas trochę rozleniwił – mniej nam się podoba, bo wszystko już widzieliśmy, wszystko już było. Kto pamięta czasy PRL-u, kiedy kupiona po znajomości Kuchnia Polska stała na honorowym miejscu w domu? Ja tak. I zaglądam czasem do niej, mimo braku zdjęć do każdej potrawy.

A więc zaczynamy?

*****

Warzywo, Dominika Wójciak, wyd. Pascal

Plik_000

Czasami się zastanawiam, ile jest książek, które bierzesz do ręki i chcesz zjeść każdą potrawę, jaka jest na zdjęciu?

Przyznaję, że miałam pierwszą książkę Dominiki wydaną zaraz po tym, jak wygrała ona trzecią edycję Master Chefa. Pisałam tu już wielokrotnie, iż nie przepadam specjalnie za takimi książkami. Po prostu każda z nich wygląda dla mnie tak samo. Myślę, że dla laureata kulinarnego show wyzwaniem jest zawsze nie pierwsza, a druga książka, którą może napisać tak, jak chce. Wiem, że dziś wydawcy dają dużą swobodę ludziom, którzy wiedzą, jak i co chcą napisać. I tu mamy doskonały przykład na to, jak taką szansę można wykorzystać.
W czasach, kiedy Yotam Ottolenghi wyznaczył nowe standardy w kuchni wegetariańskiej wprowadzając do niej smaki kuchni arabskiej, wiele autorów próbuje iść jego śladem i proponuje nam niezliczone wersje hummusu. Nie zrozumcie mnie źle, hummus jest w porządku, ale mniej więcej każdy wie, jak go zrobić. Książka z przepisami na dania warzywne to wyzwanie, bo najprościej kupić w sklepie kawałek mięsa, zrobić do niego surówkę i ugotować ziemniaki.

Nie wiem, jak Wy, ale ja zakupy robię spontanicznie. Idę na targ, patrzę, co jest, wybieram, co mi się podoba i kupuję mniej więcej tyle, by starczyło mi na tydzień. I kiedy szukam inspiracji, chętnie sięgam do książek, których rozdziały są podzielone na poszczególne warzywa. Tak jest u Dominiki, której książkę można przeglądać na kilka sposobów. Jest tu bowiem podział na Ciasto, Danie główne, Deser, Dodatek, Jogurt, Kanapka itd, ale też każdy z rozdziałów rozpoczyna warzywo sezonowe (kalendarz warzyw sezonowych jest na początku książki). Czyli jeśli dziś kupię na targu 3 główki kalafiora, to bez problemu znajdę tu pomysły na to, jak go wykorzystać (Pieczony kalafior z ryżem i ziołami, Kuskus z kalafiora, Krem z karmelizowanego kalafiora z chrzanem i chrupiącą ciecierzycą, a może Placki z kalafiora ze śmietaną i czarnuszką?)

I zdjęcia:) Tu dania wyglądają tak, jak je pan Bóg Dominika stworzył stworzyła;) Jasne, kolorowe, nie przekombinowane w Photoshopie, bez gadżetów odciągających wzrok od tego, co na talerzu. Bardzo lubię książki z taką fotografią, bo one się nie starzeją i nie nudzą.

W książce Dominiki podoba mi się jeszcze to, że właściwie każde danie, nawet jeśli brzmi egzotycznie (okonomiyaki, kimchi) można zrobić bez trudu. Autorka wprowadza trochę egzotyki do popularnych, zwykłych warzyw, jednocześnie udowadniając, że nie muszą być skomplikowane.

I jeśli miałabym powiedzieć, co z tej książki chciałabym zjeść, odpowiem: wszystko.

Polecam!

Processed with VSCOcam with 5 preset

Processed with VSCOcam with 5 preset

Processed with VSCOcam with 5 preset

Processed with VSCOcam with 5 preset

******

C.D.N.

9 komentarzy
Poprzedni
Processed with VSCOcam with 4 preset
Następny
Plik_000 (7)