W mojej tajskiej kuchni, Daria Ładocha

Processed with VSCOcam with 4 preset

Kiedy zobaczyłam okładkę tej książki, nie byłam do niej entuzjastycznie nastawiona, przyznam się od razu. Dlatego, że skojarzyła mi się z naprędce pisanymi książkami zwycięzców kulinarnych show. Przyznam, że te książki zawsze wyglądają dla mnie tak samo i jeszcze nigdy nie trafiłam na taką, która mnie powaliła. A mam już tyle książek kucharskich, że potrzebuję takiego konkretnego „wow”. Potrzebuję solidnej dawki emocji przy przeglądaniu albo chociaż czytaniu.

Więc wzięłam do ręki tę książkę szukając na okładce informacji o kulinarnym show, którego finalistką jest Daria Ładocha. I nie znalazłam jej. Na szczęście.
Zaczęłam więc przeglądać, czytać o tym, jak to się zaczęło, dlaczego kuchnia tajska, a potem zrobiłam zdjęcia książki i wysłałam do Ukochanego z tekstem: „Proszę, zrób mi prezent i zacznij gotować z tej książki.”

Processed with VSCOcam with 4 preset

Processed with VSCOcam with 4 preset

Processed with VSCOcam with 4 preset

Processed with VSCOcam with 4 preset

Mam w domu pełno książek o kuchni tajskiej – niektóre napisane przez rdzennych mieszkańców Tajlandii, pisane w oderwaniu od naszej europejskiej rzeczywistości, a inne, zeuropeizowane wersje stworzone np. przez autorów brytyjskich. Tutaj mamy pozycję przygotowaną przez osobę, która spędziła w Tajlandii dużo czasu (a nie tylko krótki, godzinny kurs zakończony dyplomem i pucharem 😉 i tę wiedzę czuć i widać w tej książce. Autorka poświęca dużo miejsca składnikom i ich zamiennikom, każdy przepis jest poprzedzony solidną porcją informacji, a receptury są podane w przejrzysty, czytelny sposób (brawo za układ strony, który łatwo się czyta, na co ja zawsze zwracam uwagę).

Jeśli o mnie chodzi, zawsze przedkładam kulinarne książki osobiste nad te „ogólne”, „zbiory przepisów”. Może dlatego, że zawsze dokładnie czytam i wstępy i podziękowania. Zawsze mnie to interesuje i jest dla mnie ważne. I tu zobaczyłam pasję, dzięki której po prostu zachciało mi się z tej książki pogotować.

Na prawie trzystu stronach znajdziemy ABC kuchni tajskiej, przystawki (placuszki rybne, kapusta pak choi z mięsem krabowym), zupy (ostro-kwaśna z krewetkami, łagodna zupa z Północy z pulpetami wieprzowo-krewetkowymi), sałatki, makaron i ryż, curry, ryby i owoce morza, dania mięsne, desery, dodatki (pasty, dipy, sosy).
Przepisów jest 90.

Kuchnia tajska kojarzy się zwykle jako coś pysznego, ale niezwykle skomplikowanego. Jeśli jednak ktoś zapytałby mnie, jak zacząć „gotować po tajsku”, poleciłabym mu tę książkę. Sama też zamierzam z niej gotować. Polecam gorąco!

„W mojej tajskiej kuchni” Daria Ładocha, wyd. Pascal
Cena: 64,90 zł

 

8 komentarzy
Poprzedni
IMG_7368
Następny
image1