W Krakowie

image13

image51

Do Krakowa wciąż było mi nie po drodze… Byłam tam wiele (7?) lat temu, potem, chyba trzy lata temu wpadłam jak po ogień na wieczór autorski, po którym od razu wskoczyłam w pociąg powrotny do Warszawy i nie było czasu na nic. Miałam więc w pamięci Kraków trochę przykurzony, trochę szary, pełen turystów. Z szarlotką podaną na koronowej serwecie i z gorącą herbatą w szklance w metalowym koszyczku.

Potrzebowaliśmy krótkiego „resetu”, czasu na oderwanie się od problemów związanych z dzieckiem chorym na alergię, które daje nam ostro popalić w nocy, bo nie śpi. Czasu na spacer i spokojny obiad w restauracji. Chciałam naładować akumulatory i nacieszyć oczy czymś nowym.

Najpierw padło hasło: Sztokholm, ale prognozy pogody pokazujące deszcz i minus jeden w nocy skierowały nasze drogi na coś bliżej. Może więc Kraków?

Szybkie hasło na FB: „Gdzie warto zjeść w Krakowie?”, rezerwacja biletów (Pendolino 49 zł w jedną stronę i tylko 2h 20 minut w drodze!) i spakowaliśmy walizkę.

Kraków przywitał nas deszczem, jak w jedynej słusznej piosence Turnaua, ale wiedzieliśmy, że zła aura nam niestraszna. Tak bardzo chcieliśmy pochodzić i nacieszyć się tym miastem, że tylko raz skorzystaliśmy z taksówki. Wszędzie pieszo, coraz dalej, a wieczorem zasypialiśmy jak dzieci.

Jak zwykle niezawodni Czytelnicy na FB polecili nam tyle miejsc, że zrobiliśmy sobie mapkę i staraliśmy się odwiedzić te najczęściej wymieniane. Podzielę się więc dziś z Wami tymi, które najbardziej przypadły mi do serca. Kraków z całą pewnością już nie jest miastem wyłącznie szarlotki podanej na kryształowym talerzyku 😉

 

Wesoła Cafe

Adres www: http://www.wesolacafe.pl
ul. Rakowicka 17
Kraków

Gdybym jutro musiała zająć się czymś innym i pójść do „normalnej” pracy, byłabym wdzięczna losowi za to, że podczas ostatnich kilku lat mojej aktywności zawodowej, postawił na mojej drodze ludzi, których nie poznałabym, gdyby nie prowadzenie bloga. Warsztaty, które zaczęłam organizować uświadomiły mi, że lubię ludzi, lubię ich spotykać, dzielić się tym, co umiem, rozmawiać i nawiązywać relacje, które w dzisiejszym świecie relacji na chwilę, są trwałe i wartościowe. Dokładnie dwa lata temu na jednych z takich warsztatów pojawiło się małżeństwo z Krakowa: Iza i Rafał. Wspomnieli wówczas, że planują otworzyć w Krakowie kawiarnię. Jak planowali, tak zrobili. Ich aktywność obserwowałam na Facebooku, ale nie spodziewałam się tego, co można zastać w ich lokalu naprawdę.

Trzy kilometry od naszego hotelu to dla zaprawionego piechura bułka z masłem. Poszliśmy więc pieszo, z kubkiem kupionej po drodze herbaty na umówione o 10:30 śniadanie z Izą i Rafałem. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Piękne wnętrze (dużo drewna i betonu, brak wszędobylskich lamp z Ikei), wyspa, na której bariści przelewają kawy, spokojna muzyka i GOŚCIE, bez których nawet najpiękniejszy lokal nie ma sensu. Tu cały czas ktoś wchodzi i wychodzi, spotyka się, pije kawę, je śniadanie. Po raz pierwszy od dawna wzięłam w kawiarni kartę i nie wiedziałam, co zamówić. Chciałam spróbować wszystkiego… Iza jest specjalistką od wymyślania dań bez mleka i mąki pszennej, zamówiłam więc omlet według jej pomysłu. Dostałam puszysty, pyszny jak biszkopt omlet z łososiem i koperkiem, z solidną porcją warzyw. Próbowaliśmy też śniadania z kiełbaskami, a nasza córka zjadła najlepszą chyba jaglankę pod słońcem, która była gładkim, aksamitnym kremem na mleku kokosowym, z kakao i świeżymi owocami. Oprócz tego próbowaliśmy kaw i koktajli i wszystko było po prostu wyborne. Spędziliśmy wspólnie kilka godzin i żal było wyjeżdżać. Polecam Wam bardzo to niezwykłe miejsce, gdzie czuć serce właścicieli i zaangażowanie załogi. Tu czas płynie jakoś inaczej.

12144715_10153835544365681_6971764205069835131_n

Processed with VSCOcam with 4 preset

 

10696187_10153835538900681_5734566719331669614_n

549427_10153835539100681_133305370039367771_n

 

Alchemia od Kuchni

ul. Estery 5
Kraków

Gdzie pójść na śniadanie w Krakowie? Wielu czytelników napisało na FB: idź do Alchemii od Kuchni, tam są najlepsze śniadania w Krakowie.

Surowa przestrzeń, drewniane stoliki, chłodne światło sączące się przez okna od ulicy i dwóch kelnerów ze stoickim spokojem tłumaczących, co w karcie piszczy. Do 12 lokal podaje tylko śniadania. Zamówiliśmy i znowu przepadłam. Wszystko było piękne, świeże i bardzo smaczne. Nie było problemu z zamówieniem pół porcji dla dziecka. Dodatkowo, jeśli zamówicie śniadanie, to kawa lub herbata jest wtedy w cenie 4,50 zł.

12111953_10153829945175681_1177011044335599285_n

 

ZakŁadka

Strona www: http://zakladkabistro.pl
ul Józefińska 2
Kraków

To miejsce było również często wymieniane wśród rekomendacji na FB. Poszliśmy tam na obiad. Zamówiłam mule – dostałam solidną porcję delikatnych skorupiaków, spróbowałam też rekomendowanej przez kelnera ośmiornicy – delikatnej i miękkiej. Lokal przypomina francuskie bistro, jest bez zadęcia, obsługa na najwyższym poziomie, a jedzenie zapada w pamięci (do dziś marzę o tym, żeby znowu pójść tam na obiad). Nazwisko szefa kuchni i współwłaściciela, Rafała Targosza, pojawiało się często w krakowskich miejscach, w których pytałam o rekomendację restauracji.

image19

 

27 porcji Slow Food

Strona www: http://www.27porcji.pl
al. Kasztanowa 1
Kraków

Piotr „Siwy” Ślusarz to uczestnik jednej z pierwszych edycji Top Chefa (obejrzałam 3 edycje, na kolejne jakoś zabrakło mi nastroju). Śledziłam jego losy, bo wydał mi się utalentowanym, młodym kucharzem pełnym pomysłów. Piotr, po 2 latach w kuchni u Wojciecha Amaro, otrzymał propozycję pracy w Krakowie.

Lokal jest daleko od Centrum miasta, przy klimatycznej alei Kasztanowej, a restauracja przylega do sadu. Po spacerach po gwarnych krakowskich ulicach, wydawało się, że czas się tu zatrzymał.

Piotr eksperymentuje z menu autorskim, tu spróbujemy niewielkich porcji dań będących nowoczesną interpretacją kuchni polskiej: rzepa, kaczka, pstrąg.

Próbowaliśmy 7 dań (opis poniżej), ja najbardziej zapamiętałam pyszną, miękką kaczkę z chrupiącą skórką, pstrąga z koprem włoskim (ta sałatka była koncertowo skomponowana), jesiotra w kremowym sosie i desery: nowoczesną „szarlotkę” pod warstewką miękkiej, opalanej bezy posypanej płatkami kwiatów czy wreszcie sorbet czekoladowy, który nasza mała córka wyjadała nam z talerzy.

Piotr przebył długą drogę ze Świnoujścia przez Trójmiasto, Londyn i Warszawę, by dziś gotować w Krakowie. Jest pomysłowy, twórczy, a przy tym zachował tak rzadko spotykaną wśród utalentowanych kucharzy, skromność. Twierdzi, że chce gotować po swojemu, jednocześnie mieć czas dla rodziny (ma dwoje małych dzieci). Restauracja działa od 5 miesięcy, Piotr jest w niej od czterech. Trzymam za nich kciuki.

1

2

3

4

5

6

7

Dania przygotowane przez Piotra:

  1. Czarna rzepa z suską sechlońską i świńską skórą
  2. Pierś z gęsi z białą rzodkwią i estragonem oraz serca z gęsi z brukwią i kasztanem
  3. Consome z głów cielęcych z ziemniakiem
  4. Pstrąg z koprem włoskim , rzodkiewką i pestkami dyni
  5. Jesiotr z pasternakiem i wanilią
  6. Kaczka w słodzie jęczmiennym z czarnym bzem
  7. Szarlotka z gorczycą i chrzanem

 

I jeszcze na koniec jedno miejsce, w którym nie zrobiłam zdjęć, bo było ciemno i pochmurno.

Cheder Cafe

Strona www: http://www.cheder.pl/newsy,n,2,pl.html
ul. Józefa 36
Kraków

Przechodziliśmy obok, lał deszcz, zajrzałam do środka i zobaczyłam kwintesencję Krakowa: wiele regałów z książkami, stare stoły i dużo ludzi w różnym wieku rozmawiających, pijących herbatę i grających w szachy. „Chcę tu zjeść szarlotkę” powiedziałam do mojego Towarzysza. Szarlotka była wyborna i zgaduję, że była pieczona w piekarniku gazowym, bo smakowała w jedyny (słuszny) sposób. Piliśmy herbatę marokańską parzoną w imbryku ze świeżą miętą i herbatę izraelską. To świetne miejsce, tak różne od kawiarni warszawskich.

12 komentarzy
Poprzedni
Następny
Processed with VSCOcam with 4 preset