Dyniowa z jabłkami, kozieradką i ryżem

Processed with VSCOcam with 4 preset

Ostatnio mam jakąś obsesję na punkcie… kozieradki.
Codziennie gotuję gar różnych warzyw, bo moja roczna córka zjada je z wielkim apetytem. Korzystam więc z okazji i próbuję jej dawać niemal wszystko, co znajdę na straganach. Dynie, fasole, cukinie, kapusty. Przez dziesięć lat byłam tylko i wyłącznie matką niejadka, więc taka nowość w moim domu, jakim jest bobas, który awanturuje się, kiedy jemy bez niego, jest dla mnie nie lada atrakcją. Czuję się tak, jak bym gotowała samemu Ramsayowi – dwoję się i troję, by stanąć na wysokości zadania 😉 Wszystko wydaje się takie pyszne, a najbardziej dania indyjskie. Garam masala, kmin, świeży imbir czy kurkuma? Tak, poproszę. Mój maluch je wszystko.
I z perspektywy czasu widzę, że wszystkie rady, jak karmić (prawdziwego) niejadka, należy między bajki włożyć. Ile ja się nasłuchałam o tym, żeby: przegłodzić, to zacznie jeść/dać do szkoły pokrojone surowe marcheweczki, to jak zgłodnieje, to zje/podawać dania w sposób atrakcyjny/gotować razem z dzieckiem/niech dziecko samo ugotuje. U mnie nie działało NIC. Więc najwyraźniej los uznał, że należy mi się nagroda i zesłał mi wprawdzie alergika, ale takiego, który będzie próbował i zjadał (prawie) wszystko.

Ale wracając do tematu kozieradki – codziennie gotuję coś na wzór indyjskiego curry – podsmażam przyprawy z cebulą, czosnkiem i imbirem, dodaję warzywa, w tym dużo pomidorów, odrobina soli i pieprzu i podaję z kaszą jaglaną. Pewnego dnia sypnęłam do dania zbyt dużo kozieradki i kiedy je odgrzałam, doszłam do wniosku, że jest w nim coś, czego wcześniej nie znałam, coś, co powoduje, że mój mózg mówi mi, że jestem bardzo głodna (nawet jak nie jestem). „Sprawcą” tej nieokiełznanej chęci okazała się właśnie kozieradka. Jak nie znacie, spróbujcie jej koniecznie. Dodam tylko, że jej nasiona mają też lecznicze właściwości, między innymi obniżają poziom glukozy we krwi i poprawiają trawienie. Kozieradka pachnie trochę jak… magi, którą kiedyś sowicie dolewano do dań z PRL-u. Może tęskno mi za tamtym bigosikiem podanym na koniec turnusu na Mazurach? Kto wie 😉

Zupa dyniowa z ryżem i kozieradką

Zup dyniowych, a raczej przepisów na nie, jest bez liku. Setki odmian, pewnie tyle samo, co rodzajów dyni. I co najbardziej pocieszające, zupa dyniowa nie musi smakować mdło i nijako. W moim domu Mama robiła ją na słodko, ale ja wolę ostrzejsze smaki, lubię też przełamać kremowość zupy czymś bardziej kwaśnym – duszonymi jabłkami, pomidorami lub odrobiną octu balsamicznego. Zdarza mi się też gotować zupę na winie. Tym razem jednak potrzebowałam czegoś prostego i szybkiego.

Składniki

  • ok. kilogramowy kawałek dyni
  • 2 cebule (użyłam cebuli perłowej)
  • 1 jabłko (najlepiej antonówka, obrane i pokrojone w kostkę)
  • 1 ząbek czosnku
  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka kminu indyjskiego
  • 1 łyżeczka kozieradki
  • 1 łyżeczka garam masali
  • 1/4 łyżeczki kurkumy
  • 1/4 łyżeczki cynamonu (opcjonalnie)
  • 1/2 łyżeczki wędzonej papryki
  • sól i pieprz do smaku
  • ugotowany ryż pełnoziarnisty (ok. 3/4 ugotowanego ryżu)
  • ok. 1,5 litra bulionu warzywnego lub gorącej wody

Przepis

  1. Piekarnik nagrzać do 180 st C. Dynię ułożyć na blasze, wstawić do piekarnika i piec ok. godziny, aż będzie zupełnie miękka. Ostudzić, obrać, wyrzucić pestki.
  2. W garnku rozgrzać oliwę, dodać pokrojoną cebulę, jabłko i przyprawy, po ok. minucie dodać czosnek. Smażyć pół minuty, dodać dynię i bulion/wodę.
  3. Gotować ok. 30 minut.
  4. Zmiksować, dodać ryż. Doprawić solą i pieprzem. (Można też doprawić solą i pieprzem i podawać bez ryżu).

Opcjonalnie: pod koniec gotowania można dodać kilka pomidorów obranych ze skórki i pokrojonych. Wówczas można pominąć jabłka.

 

Smacznego <3

 

18 komentarzy
Poprzedni
fasolka_0014
Następny
tartasliwka_0006