Magia sprzątania

1209_marie-kiondoEdit-e1418146872754-624x446-1

W dzisiejszych czasach księgarniane półki uginają się od poradników. Gdybyśmy przeczytali choć procent z nich stosując się do proponowanych tam rozwiązań, nasze życie byłoby pod każdym względem perfekcyjne. Z reguły rzadko zaglądam do działu z poradnikami, ale pewnego dnia w Wysokich Obcasach przeczytałam wywiad z Marie Kondo, Japonką, która ze sprzątania uczyniła swoją pasję i sposób zarabiania na życie. Od podstawówki mam słabość do wszystkiego, co japońskie: do estetyki, literatury, kulinariów, fotografii. Przeczytałam wywiad i następnego dnia kupiłam książkę.

Kiedyś gromadziłam dużo przedmiotów. I o ile z łatwością rozstawałam się z ubraniami, o tyle z trudem przychodziło mi żegnanie się z pamiątkami, do których miałam sentyment. Bilety do kina kupione w podstawówce, stosy pamiętników, książki do biologii, z których uczyłam się do egzaminów na studia, pierwsze „porządne i markowe” spodnie, które kupiłam za pierwsze samodzielnie zarobione pieniądze… Znacie to? Oczywiście większości z tych rzeczy nie trzymałam w domu. Oddawałam je rodzicom, by w swoim niewielkim mieszkaniu trzymali je… nie wiem, po co. Oczami wyobraźni widziałam moje dzieci, które, kiedy mnie już nie będzie, z nostalgią w sercu, pochylone nad stołem, będą przeglądać moje wywody z czasów, kiedy miałam 14 lat. Widziałam moją starszą córkę, która z zachwytem przegląda moje notatki z kursu projektowania ogrodów. Hmn. Niedawno pisałam już o tym, jak bardzo zmienił się mój sposób myślenia, od kiedy zostałam matką, a moje dzieci okazały się zupełnie innymi istotami, niż sobie kiedyś wyobrażałam. Przynajmniej ta starsza nie jest sentymentalną istotą, która przegląda moje stare wiersze i czyta książki z mojego dzieciństwa. Nie bawi się również moją starą lalką Barbie i ubrankami, które samodzielnie szyłam jej w ciężkich czasach. Och, losie. Wydarzenia w naszym życiu, w tym pojawienie się dzieci, każą nam zrewidować poglądy na niektóre sprawy.

Mam szczęście żyć z człowiekiem, który do własnego szczęścia potrzebuje mało rzeczy materialnych. Naprawdę mało. Zupełnie tak, jakby jakikolwiek nadmiar ciążył mu jak kamień. On był inicjatorem zmian w moim życiu, dzięki którym zaczęłam się pozbywać rzeczy, a pozbywanie się dało mi radość większą od gromadzenia.
Książka „Magia sprzątania” wpadła w moje ręce właściwie wtedy, kiedy już większość opisanych tam rad, zastosowałam w swoim życiu.

IMG_8919

Podstawową zasadą, jaką sugeruje kierować się autorka to: „zachowaj tylko te rzeczy, których posiadanie sprawia ci przyjemność”. Weź każdą z nich do ręki i zapytaj, czy naprawdę chcesz ją zachować. Jeśli odpowiedź brzmi – nie, bez sentymentu pozbądź się jej.

Ile razy stawałam przed otwartą szafą, żeby się ubrać i za każdym razem wyjmowałam to samo? Od lat trzymałam w niej markowe, „porządne” marynarki, w których chodzi się do biura. A ja nie chodzę już do biura i raczej nie zamierzam. Buty na obcasie – piękne, założone raz. Dziś nie chodzę na szpilkach – wybieram baletki albo tenisówki. Po co mi więc one „na kiedyś, na jakąś okazję”? Moda zmienia się tak szybko i, kiedy przychodzi co do czego, elegancka marynarka wisząca w szafie od 10 lat, wcale nie pasuje na ważne wyjście. Już to wiem.

Stosiki zeszytów i akcesoriów do pisania. Dawno temu, kiedy nie miałam dzieci i lubiłam spędzać samotne chwile nad kubkiem kawy w kawiarni, uwielbiałam robić notatki w papierowych notesach. Nie było wówczas smartfonów i tych wszystkich odciągaczy od realnego, analogowego życia. Kupowałam więc papierowe notatniki i pisałam, pisałam, pisałam. I przy okazji miałam słabość do ich kupowania: w sklepach z papeterią dostawałam zawrotu głowy i miałam ochotę kupić wszystkie możliwe zeszyty. Kupowałam więc i układałam stosiki w szufladach, przeprowadzając się z nimi od mieszkania do mieszkania. Czy dziś piszę w notatnikach? Rzadko. Na tyle rzadko, że wystarczy mi pewnie jeden rocznie.

A próbki kosmetyków wręczane nam tak hojnie przy zakupach w perfumerii? „Dołożę pani nowy zapach YSL”. Ach, dziękuję. Wcale mi się nie podoba, ale może zachowam go dla… mamy? Te wszystkie miniaturowe buteleczki i saszetki, które zbieramy z myślą o zabraniu ich w podróż, ale tych podróży jest na tyle niedużo, że stosik rośnie i rośnie, a ja sięgam tylko po kosmetyki, które lubię, których używam na co dzień.

Znacie choć część tych dylematów, o których napisałam?

O wszystkich pisze Marie Kondo w swojej książce. I daje konkretne rozwiązanie: pozbądź się tego, co nie daje ci prawdziwej, rzeczywistej radości. Nie chomikuj, nie trzymaj na nieokreślone później i nie gromadź wszystkiego w mieszkaniu swoich rodziców.

Autorka pisze jeszcze jedną ważną rzecz: jeśli kupiłeś coś, co w momencie kupowania sprawiło ci radość, a dziś już nie to znaczy, że ta rzecz już spełniła swoje zadanie i nie musisz jej trzymać przekładając z kąta w kąt. Podobnie rzecz się ma z prezentami: pomarańczowa pościel z kory od teściowej, książka z fotografiami przedwojennego Nowego Sącza… Nie miej wyrzutów sumienia, pozbądź się, może jest ktoś, kto ucieszy się z tych rzeczy bardziej niż ty.

Ci, którzy książki nie czytali albo czytali ją pobieżnie, śmieją się, że Marie Kondo każe „dziękować skarpetkom” za to, że jej codziennie służą. Dla mnie jest to jednak zwrócenie uwagi na to, jak bardzo nie szanujemy rzeczy, jak bardzo kupujemy masowo, by zaspokoić chwilowe zachcianki. A potem gromadzimy, gromadzimy, kupując kolejne szafy, półki i przegródki dla rzeczy, z których wcale nie korzystamy.

A więc jeśli chcesz uporządkować przestrzeń wokół siebie, sięgnij po tę książkę, która daje dużo do myślenia. Dookoła nas jest tyle ludzi, którzy z przyjemnością sięgną po nieprzeczytane przez nas książki czy ubrania, które nam się znudziły. Pozwólmy rzeczom mieć drugie życie. To daje radość.

Czy potrzebujesz książki, która nauczy Cię sprzątać? Nie wiem. Jeśli jednak należysz do osób, które chciałyby wiedzieć, od czego zacząć, ta lektura na pewno udzieli Ci konkretnych, prostych rad, które zapadają w pamięć i pozwolą spojrzeć na przestrzeń wokół siebie z nowej perspektywy.

 

IMG_8918

Magia Sprzątania
Marie Kondo
wyd. Muza, 2015
Cena: 34,90 zł

31 komentarzy
Poprzedni
10535650_981984701853333_3173231500245556112_o
Następny
musli1