Być Mamą

IMG_8516

Od kiedy sięgnę pamięcią, zawsze chciałam być Mamą. Już jako dziesięciolatka odliczałam lata do dwudziestki – wówczas to był mój plan na pierwsze dziecko:) Byłam doskonałą nianią dla dzieci przyjaciół moich rodziców: byłam gotowa zajmować się nimi całymi dniami. Lubiłam wszystkie rytuały związane z opieką, przewijaniem, karmieniem, spacerami, zabawami. Opiekując się maluchami, zarabiałam też swoje pierwsze pieniądze. Kiedy sięgam pamięcią do tamtych czasów widzę zaangażowaną, godną zaufania, odpowiedzialną dziewczynkę i wiem, że gdybym podobną dziś spotkała, bez trudu poprosiłabym ją o pomoc przy mojej córeczce.

Moja pierwsza córka nie urodziła się, jak planowałam, kiedy miałam 20 lat, a trochę później. Nigdy nie zapomnę pierwszych chwil z nią: czułam się jak na planie filmowym, wszystko wydawało mi się takie nierealne. Oto tuliłam ciepłą, lekko kwilącą istotę, która stała się początkiem wspaniałej podróży. Od tamtej pory minęło już 11 lat. Musiałam zweryfikować swoje wyobrażenia o byciu rodzicem. Dziś tylko kiwam głową, kiedy słyszę „Nie mam dzieci, ale gdybym miała, nie pozwoliłabym im na to czy na tamto…”. Mhm, myślę sobie. Też tak kiedyś mówiłam. Niby wiemy o tym, że dziecko jest odrębną istotą, ale jednak wydaje nam się, że będzie realizować nasze niespełnione marzenia: wyobrażałam sobie kiedyś, jak moja córka gra na skrzypcach (ja chciałam, kiedy byłam mała), bawi się lalką Barbie (marzenie mojego dzieciństwa spełnione dopiero w piątej klasie!). Kiedy była niemowlakiem, włączałam jej muzykę klasyczną, chodziłam z nią na basen, na zajęcia dla bobasów, kupowałam dziesiątki książek i „niezbędników” dla niemowląt wspomagających ich rozwój… Hmn. Moja córka nie przejawia zainteresowania grą na instrumentach, nie bawi się lalkami (nigdy się nie bawiła, nawet raz!), od ambitnej muzyki woli Radio Eska (grrrr). A moje propozycje na urządzanie jej pokoju kwitowała: „podoba mi się tak, jak jest”.

Nie urządzam więc pokoików dziecięcych (wkraczam tam po to, by zarządzić selekcję w starych flamastrach i w szafie z ubraniami, z których wyrosła, a które „są ulubione”), już nie namawiam na lekcje judo i nie wożę na basen Legii trzy razy w tygodniu, by siedzieć w szatni i czekać na nią aż wyjdzie ze skwaszoną miną. Nie podsuwam jej już książek Tove Janson mówiąc: „Muminki są takie wspaniałe, przeczytaj choć jeden tom”, a na urodziny nie kupuję zabawek, które sama chciałabym dostać. Macierzyństwo zrewidowało mój sposób myślenia, a nade wszystko uświadomiło mi, że dziecko nie jest mną.

Moja druga córeczka urodziła się dokładnie dziesięć lat po pierwszej, a ja jestem dziś inną osobą niż dawniej. Kiedy miała przyjść na świat nie kupowałam ton ubranek, zabawek, dekoracji do pokoju. Skupiłam się tylko na tym, co niezbędne i praktyczne. Kupiłam proste drewniane łóżeczko i tylko tyle ubranek, by miała na teraz. Nie tracę głowy na przecenach, niczego nie muszę mieć. Nie kupuję muzyki dla bobasów, nie będę zabraniać oglądania Teletubisiów, nie będę namawiać na granie na instrumentach. Akceptuję ją taką, jaka jest. Nie musi realizować moich niespełnionych marzeń, nie musi być lekarzem, nie musi gotować, pisać i być kimś wyjątkowym.

Mówi się, że życie jest podróżą. Prowadzi nas drogą, którą sami sobie wybieramy. Wydaje się, że jeszcze mamy czas, że jeszcze zdążymy zrobić wszystko. Już wiem, że to nieprawda. Każda zmarnowana chwila jest… zmarnowaną chwilą i już nie wróci. Tak, jak czas, kiedy nasze dzieci są malutkie (i czasem chore), a nam się wydaje, że już zawsze będziemy budzeni o 5 rano i nie będziemy mieć siły na kolacje z przyjaciółmi, bo okazało się, że to nie do końca prawda, że z dzieckiem można wszystko, że to tylko „kwestia odpowiedniej organizacji”.

I choć zdarza mi się wkurzać, złościć, prawić kazania, to nigdy nie zamieniłabym tego na czas wiecznej swobody i życia tylko dla siebie. Choć dziś padam na twarz i o 22 śpię jak suseł, to wiem, że za jakiś czas znowu będę swobodnie siedzieć z książką na kocu w parku i pić niespiesznie kawę w ulubionej kawiarni. Cieszę się każdą chwilą, każdym pierwszym: „mama”, nowym zębem, nowym krokiem. Chwil z moimi dziećmi nie zamieniłabym na nic innego. I myślę sobie, że kiedy będę już bardzo stara, do tego właśnie będę wracać z największym sentymentem. Bo w przeciwieństwie do wszystkiego, co może poczekać – do prawdziwych przyjaciół, dalekich krajów, beztroskich chwil, to jedyne, co upływa bezpowrotnie.

Dobrego Dnia Matki, wszystkim Mamom <3

 

 

42 komentarze
Poprzedni
mutabal
Następny
IMG_6608