Niekulinarnie

IMG_2719

W ciepłym schronieniu mojego domu zasypiałam i budziłam się, ciesząc się, że jestem bezpieczna, że jest ciepło, że mam co jeść. Patrzyłam na dzieci beztrosko bawiące się na placu zabaw. Zbierałam stare książki kucharskie wydrukowane przed wojną – trzymając je w rękach myślałam o tym, ile wędrówek musiały przejść po drodze. Zastanawiałam się, gdzie były, kto z nich gotował, kto je przekładał z miejsca na miejsce. Myślałam o nich jak o niemych świadkach różnych wydarzeń. Cieszyłam się każdą piękną chwilą, każdym na pozór nic nie znaczącym, małym gestem.

Kto by pomyślał, że nagle zaczniemy żyć w nieprzewidywalnych czasach, w świecie tak okrutnym i pełnym wojen. W świecie, gdzie jesteśmy zależni od innych, od ich gier i interesów. Budziłam się i zasypiałam sprawdzając stan światowych wydarzeń. Szukałam informacji z pierwszej ręki, aż w końcu mój umysł powiedział: stop, nie dam rady przyjąć więcej.

Patrzę na moje dzieci: chciałam dać im bezpieczne dzieciństwo, ciepły dom, dobre słowo i wsparcie. Chciałam być przewodnikiem po świecie, który ciągle zaskakuje i nigdy już nie będzie światem z mojego dzieciństwa: chodziliśmy do szkoły, do klas, w których było trzydziestu (a czasem i więcej) uczniów. Po szkole wracaliśmy do domów.  Po drodze stając pod sklepem z przyjaciółką, omawiałam wydarzenia mijającego dnia i umawiałam się na później. Później odwiedzało się swoich szkolnych przyjaciół. W tamtych domach po południu zawsze była jakaś mama albo babcia z ciepłym obiadem. Z gorącą i słodką czarną herbatą w szklance w metalowym koszyczku. Kawałek zwykłego-niezwykłego ciasta: biszkoptu, drożdżowego, murzynka albo szarlotki. Czasem mama koleżanki częstowała mnie rosołem. Siedziałyśmy we dwie w jej kuchni, ja z posępną miną, nad talerzem: nie lubię marchewki… „Moja mama będzie zła, jak się dowie, że nie chcesz jeść. Wrzućmy marchewkę z powrotem do garnka, to się nie kapnie”, mówiła koleżanka. I tak robiłyśmy, idąc potem do jej pokoju, bawiąc się z chomikiem, oglądając kolorowe papierki po czekoladach przysłanej przez ciocię z Niemiec. Zycie było takie proste.

Dokąd zmierza ten nieprzewidywalny świat i co możemy zrobić, by znowu poczuć się bezpiecznie w zakamarkach naszych domów?

35 komentarzy
Poprzedni
IMG_2761
Następny
a_IMG_3543-e14105066484251