Śledzie w śmietanie

Są chyba smaki, do których trzeba dorosnąć, żeby docenić je i polubić. Czasem zauroczenie nimi bywa przypadkowe i bywa, że to, czego nie jem i nigdy nie spróbuję, nagle staje się smakołykiem. Tak było ze śledziami. Nie wyobrażałam sobie, że kiedykolwiek je polubię i będę w stanie jechać na drugi koniec miasta, żeby zjeść takie, na które akurat mam ochotę.
Kilka lat temu zrobiłam je dla kogoś. Tematem przewodnim kolacji była kuchnia polska i rosyjska, a ja byłam gospodynią i uznałam, że do blinów gryczanych sałatka ze śledzi po prostu musi być. Oczywiście, że nie zamierzałam jej próbować, ale tak się stało, że przed kolacją postanowiłam zrobić kilka zdjęć przygotowanym przeze mnie potrawom.
Ułożyłam na talerzu ciepłe bliny, na blinach śledziową sałatkę, uznałam, że skoro nasi przodkowie tak robili, i ja wleję do kieliszka schłodzoną wódkę. Przy którymś ze zdjęć, przeplatające się ze sobą smaki ciepłych blinów, śmietany, ryby, przypraw korzennych i wódki (której, notabene wcześniej nie piłam) sprawiły, że sięgnęłam po kęs. I przepadłam. To było oczarowanie, połączenie idealne.
Pamiętam tylko, jak podczas tej kolacji zastanawiałam się, czy na dnie żeliwnego garnka z blinami, zachowa się choć kilka, bym mogła zjeść je następnego dnia rano. Na próżno. To danie okazało się strzałem w dziesiątkę i goście z rąk do rąk przekazywali sobie gorący garnek i śledzie.
Od tamtej pory stałam się wielbicielem śledzi, ale najchętniej tych w najprostszej postaci, gdzie kilka najlepszej jakości składników i drobne sztuczki sprawiają, że mam danie dla mnie idealne.
Nie dla mnie śledzie w majonezie, z ananasem czy inne wynalazki.
Jedne z najlepszych jadłam kiedyś w restauracji w Szczecinie, popijane schłodzoną Starką.

Podstawą są dobre śledzie, najlepiej z beczki, tłuste i mięsiste, które kroję na kęsy. Po drugie cebula – sparzona wrzątkiem, odstawiona na durszlaku, by straciła swą ostrość i zmiękła. Jabłka to rzecz gustu – wybieram często te lekko słodkie, miękkie.
I delikatnie kwaśna, płynna śmietana, którą czasem łączę z odrobiną oleju rzepakowego albo lnianego.
Tak podane śledzie najlepiej smakują z ugotowanymi w mundurkach ziemniakami, ale czasem jem je po prostu na pajdzie dobrego chleba na zakwasie.
Co ciekawe, jeśli zajrzycie do dowolnej książki z przepisami kuchni polskiej, będą się one różniły tylko nieznacznie: proporcjami jabłek, cebuli i śledzi. Doborem przypraw bądź też metodą przygotowania. Musicie znaleźć swoją ulubioną. 

Śledzie w śmietanie

ilość: 2 średnie porcje

4 duże śledzie z beczki
1 średniej wielkości jabłko ze skórką
1 średniej wielkości cebula (może być dowolna, często używam białej)
1 łyżeczka nasion gorczycy
opcjonalnie: mały kawałek kory cynamonu
pół łyżeczki goździków
3 listki laurowe
5-6 nasion ziela angielskiego
jeden mały chlust oleju lnianego lub rzepakowego (opcjonalnie)
do podania: śmietana 12 lub 18%

Śledzie przełożyć do szklanej miski, zalać zimną wodą i moczyć przez 2 godziny. Podczas tego czasu, trzykrotnie zmienić wodę na czystą.
Cebulę obrać i pokroić w cienkie piórka. Przełożyć na durszlak i zalać wrzątkiem. Odstawić.
Wymoczone śledzie przełożyć na ręcznik papierowy, na wierzchu ułożyć drugi kawałek ręcznika i dokładnie osuszyć śledzie.
Pokroić je na kęsy i przełożyć do miski.
Połowę cebuli utrzeć z ceramicznym lub szklanym moździerzu i wymieszać ze śledziami. Dodać przyprawy i olej. Wymieszać z resztą cebuli, zetrzeć jabłko na grubych oczkach tarki i również dodać do miski. Wymieszać. Przykryć folią i odstawić do lodówki, by się „przegryzły” przez kilka godzin lub całą noc.
Podawać z gorącymi ziemniakami albo blinami (Przepis na bliny jest tutaj), z odrobiną kwaśnej śmietany.

Smacznego!

21 komentarzy
Poprzedni
rp_2.Jeziorany_20131022_0020.jpg
Następny
rp_brioszki.jpg