Szkocja. Glenfiddich.

Propozycja wyjazdu do Szkocji pojawiła się znienacka. Tuż przed wyjazdem dostałam sms-a: Zabierz ciepłą kurtkę, bo tu bardzo wieje.
Pakowałam się w pośpiechu o 4 rano, wrzucając do walizki kilka najpotrzebniejszych rzeczy. Z reguły jadąc na krótkie wyjazdy, biorę mało, bo wiem, że ostatecznie będę w bagażu ciasno upychać słoje i butelki martwiąc się o nadbagaż.
Polecieliśmy do Aberdeen, a stamtąd do Aviemore, na zachód Szkocji. W planach mieliśmy odwiedzenie destylarni whisky Glenfiddich.
Zamieszkaliśmy w starym, wielkim domu Inshriach house, który został wybudowany w 1906 r. W planach mieliśmy przygotowanie sesji i okładki do Magazynu Smak.
Na miejscu okazało się, że kuchnia, która jest w tym domu, z przedsionkiem i spiżarnią oraz kuchenką z lat 60-tych to jest to, o czym zwykle się marzy mieszkając w mieście.
Rano jedliśmy śniadanie przygotowane przez rodowitego Szkota, Gordona, potem Gordon gotował obiady, a ja piekłam ciasta.

Dom otoczony był kilkoma niewielkimi budynkami, w których mieszkali młodzi ludzie, którzy na co dzień zajmowali się restaurowaniem ich. Kiedy ma się okazję na własne oczy zobaczyć, jak z dawnego chlewiku powstaje całkiem przytulne mieszkanie, człowiek ma ochotę tylko westchnąć chapeau bas.
Przez kilka dni miałam wrażenie, że żyjemy w wesołej, kolorowej komunie.
W dzień buszowaliśmy w pobliskim miasteczku w sklepie ze starociami, gdzie za kilka funtów można było kupić prawdziwe cuda.
Nie byłabym sobą, gdybym w spożywczaku nie wypatrzyła swoich ukochanych batonów Flapjack, na których nieźle się utuczyłam podczas pierwszej wizyty w Wielkiej Brytanii kilkanaście lat temu.

Kuchnia, widziana przez okno
W domu robiłam zdjęcia
Kuchnia marzeń

Czekała nas jeszcze wizyta i degustacja w destylarni whisky.
Niestety tam, gdzie było najciekawiej, ze względu na zagrożenie pożarem, nie wolno mi było robić zdjęć. Miałam jednak okazję zobaczyć cały proces powstawania tego trunku. Feerię zapachów, która temu towarzyszy, pamiętam do dziś.

Tradycyjnym zbożem Szkocji jest jęczmień, z którego dość szybko zaczęto produkować whisky i piwo.
Whisky słodowa, którą produkuje się ze słodowanego jęczmienia, jest jedną z odmian. Oprócz niej dużą popularnością cieszą się tzw. blendy, które są mieszanką whisky słodowej ze zbożową.
Ponad połowa jęczmienia zbieranego w Szkocji służy do produkcji whisky.
Aby pobudzić go do kiełkowania, moczy się ziarna w wodzie przez kilka dni, następnie warstwę moczonego jęczmienia rozprowadza się na podłodze. Kiedy zaczyna kiełkować, podgrzewa się go, a następnie obraca, by spowolnić proces kiełkowania. Następnie słód jest suszony, potem prażony w piecach ogrzewanych torfem.
To tradycyjny proces przygotowania trunku, który jest kultywowany zaledwie w kilku miejscach, między innymi w destylarniach Glenfiddich i Balvenie.

Nasz szkocki przewodnik po destylarni

Jęczmień, który jest wysuszony dymem torfowym, mieli się i zalewa gorącą wodą. Z tego powstaje zacier wlewany do wielich kadzi. Z niego powstaje tzw. brzeczka, która później trafia do kadzi fermentacyjnych (każda ma pojemność 5 tysięcy litrów). Do niej dodaje się drożdże (spytałam nawet, co to za drożdże. Uzyskałam odpowiedź, że to szczep produkowany specjalnie na potrzeby tej destylarni).
Później następuje dwufazowy proces destylacji whisky, po którym zawartość alkoholu w niej wynosi ok. 62-74%.
Po destylacji trunek przelewany jest do beczek, dzięki którym uzyska swój ostateczny aromat.  Zazwyczaj dojrzewa on w beczkach z amerykańskiego białego dębu.
Obecnie szkocka whisky musi dojrzewać w beczkach co najmniej przez trzy lata.

Degustacja whisky

Polski akcent

W hangarze ze starociami
Obiad. Szkocka, gęsta zupa rybna
Przed destylarnią
Jedno z ciast, które upiekłam: biszkopt, krem ze śmietany i wanilii, domowy dżem truskawkowy
Warstwy biszkoptu nasączyłam whisky:) A zdjęcie robiłam telefonem o godz. 23. wciąż było w miarę widno.

29 komentarzy
Poprzedni
rp_1.jpg
Następny
rp_1.jpg