Ulubione letnie koktajle

Latem, kiedy odwiedzam małe miejscowości, przypominają mi się kolonie, kiedy jako dziesięciolatka, zaopatrzona przez rodziców w niewielkie kieszonkowe, biegałam po małym ryneczku w poszukiwaniu wakacyjnych pamiątek.

Zwykle, podobnie jak inni koloniści, wydawałam wszystko od razu, czując radość z możliwości podjęcia niezwykle ważnej decyzji „co kupić”. Przez chwilę czułam się dorosła.
Pisałam do rodziców długie listy, zupełnie tak, jakby wakacje miały trwać lata, a nie tydzień czy dwa. Nie bardzo można było wtedy poszaleć, większość pieniędzy szła na niemieckie Bravo (z naklejkami!) albo na płytę Papa Dance. Oprócz tych niezwykle fascynujących dóbr, zapamiętałam jeszcze coś – mrożone truskawki, które wyjadało się z pojemnika drewnianym patyczkiem. Ambrozja. 
A więc siedziałam gdzieś na jakimś murku, w Bieczu albo Lubsku, przeglądając kolorowe strony magazynu i zajadając się truskawkami.
Koktajle, jakie zapamiętałam z dzieciństwa to te, które podczas klasowej wycieczki, w środku zimy piliśmy na Krupówkach. Najlepsze. Do dziś pamiętam tamten smak.
Dziś, jako matka niejadka, robię, co mogę, by niejadek latem próbował owoców. Choćby w takiej postaci.
Najchętniej wybieram kefir albo jogurt naturalny, ale lubię też sojowe, migdałowe albo ryżowe mleko. Zdarza mi się rezygnować z mleka i dodać do koktajlu sok.
A najbardziej kocham koktajle z marakują i bardzo żałuję, że ta najlepsza, dostępna jest w Polsce jedynie pod postacią pulpy.

Mój ulubiony koktajl na lato

Kefir, jogurt naturalny lub mleko sojowe, ryżowe albo migdałowe
1 obrany banan
pół skarmelizowanej gruszki, ze skórą, bez gniazda nasiennego
3 śliwki, wypestkowane
łyżka bezpestkowych winogron
pół szklanki malin
nasiona z połowy laski wanilii

Wszystko miksuję, chłodzę w lodówce i podaję posypane pokrojonymi owocami.

Smacznego!

13 komentarzy
Poprzedni
rp_3.jpg
Następny
rp_4.jpg