Jajko w koszulce

Najprostsze rzeczy, smaki i dania są podobno najlepsze. Pod warunkiem, że przygotowane perfekcyjnie i z najlepszych składników.
Chodzę do pana na bazarze, od którego zawsze kupuję jajka. Ma je tylko raz w tygodniu, a czasem wcale.
Jajek w koszulce się kiedyś bałam sądząc, że ich przygotowanie jest trudne, ale to nieprawda. Oprócz tego, że robi się je bardzo prosto, ilość możliwych pomysłów na ich podanie jest niemal nieograniczona. I pięknie wyglądają.
Takie jajko gotuje się od 2 do 4 minut w zależności od wielkości i naszych upodobań – jedni lubią żółtko bardziej płynne, inni bardziej ścięte. Ja jestem gdzieś pośrodku tych skrajnych upodobań, a poza tym zależy, co z takim frykasem zamierzamy zrobić i jak je podać.
Do spaghetti przygotuję bardziej płynne. Na grzankę bardziej ścięte. A może na gęstym sosie pomidorowym doprawionym miętą i odrobiną chilli?
To klasyk, warto się go nauczyć.

Jajko w koszulce (poached egg, oeuf poché)

W czajniku gotuję wodę, którą następnie wlewam do średniej wielkości garnka i solę.
Jajka wbijam pojedyńczo do kubka (1 jajko=1 kubek).
Kiedy woda się gotuje, jednym płynnym ruchem wlewam do niej jajko i czekam 2 minuty. Zmniejszam ogień.
Po 2 minutach sprawdzam stopień ugotowania żółtka – jeśli jest bardzo płynne, pozwalam jajku gotować się jeszcze 1-2 minuty.
Następnie delikatnie wyławiam je łyżką cedzakową, dokładnie odcedzam z wody i przekładam na ciepłą grzankę posmarowaną grubą warstwą masła.
Posypuję solą, pieprzem i słodką (albo wędzoną papryką).
Czasem podaję z ziołami albo zieloną sałatą.
Podobnie postępuję z pozostałymi jajkami.

Smacznego!

24 komentarze
Poprzedni
rp_Pleśniak-1.jpg
Następny
rp_1.jpg