La Rotisserie i Paweł Oszczyk. Warszawa.

Potrawka z małży świętego Jakuba z kalafiorem i szparagami, marynowana dymka z wanilią i hibiskusem

Rzadko korzystam z zaproszeń restauracji, ale możliwości poznania Pawła Oszczyka, którego uważam za jednego z najwybitniejszych polskich szefów kuchni, nie mogłam sobie odmówić.
Miałam okazję jeść już wcześniej przygotowane przez niego dania, a szczególnie pamiętam to, które zrobił na spotkaniu z prezydentem, na którym miałam przyjemność gościć.
Wiedziałam, że ma opinię utalentowanego fachowca, a do tego człowieka bez nadętego ego.
Byliśmy umówieni w samo południe. Był piękny, majowy dzień, stoliki wystawiono na zewnątrz restauracji, a na skarpie przy Starym Mieście maturzyści wylegiwali się na trawie.
Restaurację La Rotisserie znałam już wcześniej, wiedziałam więc, czego mogę się spodziewać.
To miejsce słynie z eleganckiej, przytulnej atmosfery i zawodowej obsługi. W czasach mojej pracy dla dużych korporacji, na hasło o to, gdzie umieścić zagranicznego (i ważnego) gościa, żeby czuł się komfortowo, zazwyczaj padała nazwa hotelu La Regina, którego restauracja jest częścią.

Grillowany okoń morski z koprem włoskim, bakłażanem i pomidorami

Paweł Oszczyk zaczął pracę w gastronomii 20 lat temu. Doskonale zatem zna polskie realia, ma też okazję obserwować zmieniające się tendencje.
Lubię pytać szefów kuchni o to, w którą stronę zmierza nasza kuchnia, czy jest szansa na reaktywowanie przedwojennych tradycji, skąd brać produkty i jak przyrządzić kaczkę czy rybę. Możliwość czerpania ze źrodła takiej wiedzy jest dla mnie zawsze cenniejsza niż samo zjedzenie choćby najwykwintniejszego posiłku.
Trzeba wyjątkowego talentu, wiedzy i kunsztu, by nowoczesne techniki połączyć z doskonałymi produktami i przyrządzić danie skomponowane a nie przekombinowane. By nie było się czego wstydzić. 
Kuchnia Pawła Oszczyka bez wątpienia należy do tych, które bez kompleksów mogą konkurować z wybitnymi daniami zagranicznych szefów kuchni. Jadłam i u Gordona Ramsaya i u Michela Roux Jr. oraz jego stryja, więc naprawdę poczułam dumę, kiedy na stole pojawiały się kolejne dania.
Nie lubię czytać recenzji restauracji, opisów poszczególnych dań, zatem i Wam ich oszczędzę. 
Mam nadzieję, że zdjęcia powiedzą wiele.
Jeśli będziecie mieli okazję odwiedzić restaurację, zamieńcie słowo z Pawłem Oszczykiem. Inteligentny, sympatyczny człowiek z klasą, z którym można porozmawiać na każdy temat. Spędziłam w restauracji ładnych parę godzin i z przyjemnością będę do niej wracać.

Comber z jagnięciny, ravioli z zielonym groszkiem, czosnkiem niedźwiedzim, młode warzywa i sos z wawrzynu

Mango, marakuja, sorbet z pomarańczy i mięty na cieście (biszkopt migdałowy, crunch czekoladowy, banany)
Fot. Patrycja Dolecka

Do dań piliśmy podane przez Mistrza Polski Sommelierów 2012, Andrzeja Strzelczyka:

Aperitif – Cava Rose
Pastrami z kaczki – Gewurztraminer Jubilee, AC Alsace, Hugel, 2009
Małże Św. Jakuba – Cheverny 2012, A.C. Cheverny, Pascal Bellier
Jagnięcina – Gran Fuedo Reserva 2005, D.O. Navarra, Hiszpania
Okoń morski – Gruner Vetliner, 2011, Traisental, Markus Huber, Austria
Mango/marakuja – Riesling Auslese 2008, Mosel, Weingut Max Ferd Richter, Niemcy
7 komentarzy
Poprzedni
rp_20130503_berlin_0046.jpg
Następny
rp_sernik1.jpg