Pasztet wegetariański

Ruskie pierogi, podsmażane puree ziemniaczane, naleśniki z jabłkami i śmietaną waniliową, guacamole podane z miseczką nachos… 
Są takie dania, gdzie na samą myśl o nich cieknie ślinka. 
Ulubione smakołyki, które mimo upływu lat nigdy się nie nudzą i choć byśmy poznawali wciąż nowe i nowe smaki, tamte jak kotwice tkwią w naszej kulinarnej wyobraźni.
Na pewno każdy ma swoją listę. Uwarunkowaną kulturowo, opartą o wspomnienia. Zazwyczaj jak się dobrze zastanowimy, bez trudu przypomnimy sobie, gdzie po raz pierwszy jedliśmy danie X i kto potrafi je zrobić najlepiej.
Od kiedy sięgam pamięcią, zawsze kochałam wszelkiego typu smarowidła do chleba. 
Jako rasowy niejadek przysparzałam swojej mamie nie lada zmartwień, dopóki nie odkryła, że pójdę w ogień za żółtym serem startym w wiórki czy za gotowanymi jajkami zamienionymi w pastę do chleba. Mijały lata, a ja poznawałam kolejne smarowidła: hummus, tzatziki, baba ghanoush. Eksperymentowałam z pastami rybnymi, warzywnymi, strączkowymi. Niemal z każdego produktu spożywczego da się wyczarować ciekawy dodatek do chleba.

Za soją przez długi czas nie przepadałam. W chwilach nawrócenia na zdrowe odżywianie kupowałam paczkę, która najczęściej lądowała na dnie szuflady.
Pewnego dnia jadłam śniadanie u Patrycji, gdzie na stole oprócz kilku rodzajów chleba, stał słoiczek z pomidorowym pasztetem sojowym, który okazał się dla mnie większym uzależnieniem niż wszystkie czekolady razem wzięte.
Połączenie składników, przypraw, dodatek curry i gotowanego patata sprawia, że to bez wątpienia najlepsza pasta sojowa na świecie, która nie ma nic wspólnego z mdłymi pasztetami sojowymi kupowanymi w sklepach ekologicznych.
Jedyny problem, jaki mam z tym daniem to gotowanie soi: trwa dwie godziny i zdarzyło mi się wiele razy zapomnieć o niej i spalić garnek. Pewnym ułatwieniem może być gotowanie jej w szybkowarze, o ile ktoś taki posiada.
Zapewniam jednak, że trud się opłaci.

Pasztet sojowy, pomidorowy

Źródło: Blog Trufli

Noc wcześniej:
250g soi namoczyć w dużej ilości zimnej wody (trzy razy wyższej niż poziom soi)

Na drugi dzień:
Do wrzątku (ok. 1/2 l.)dodać:
szczyptę tymianku
pół małego patata (lub marchewki) pokrojonego niedbale
szczyptę kminku
1 duży liść laurowy
2 ziarna ziela ang.
1/2 łyżeczki łagodnego curry
szczyptę oregano
soję namoczoną przez noc i odsączoną
kilka kropli soku z cytryny
1/2 łyżeczki majeranku

Gotować do miękkości, ok. 2godz.
Następnie wyjąć liść laurowy, ziele ang. i odcedzić na durszlaku.
Przełożyć z powrotem do rondla, polać kilkoma łyżkami olejudodać 1/2 dużej cebuli pokrojonej w kostkę i zeszklonej na oleju wymieszać. Posypać sporą ilością świeżo mielonego czarnego pieprzu, 2 szczyptami chilli powder hot lub pieprzu cayenne, 1/2 łyżeczki łagodnego curry i wymieszać. Dodać 1/2 łyżki soli czosnkowo-cebulowej* i miksować dodając 2 czubate łyżki koncentratu pomidorowego, 2-3 spore szczypty majeranku. Masa stanie się nieco sucha i gęsta, miksować dalej dolewając po trochu olej, do uzyskania gładkiej konsystencji. Jeśli trzeba doprawić kolejno pieprzem/ chilli/ odrobiną curry i ew. solą.
Przełożyć do szklanego naczynia z pokrywką, przechowywać w lodówce do ok. 10 dni.
Przepis zgodny z KPP oraz MM.
Smacznego!

31 komentarzy
Poprzedni
rp_soczewicowa_0063.jpg
Następny
rp_racuchy1.jpg