Bułeczki z cukrem cynamonowym i fajny film wczoraj widziałam

Z filmami mam podobnie jak ze śliwkami w czekoladzie.
Nigdy nie kończę na jednej.
Przez ostatnie tygodnie uzbierałam stos i czekałam na odpowiedni moment, żeby je zobaczyć.
Zaczęłam od francuskiej komedii „Kobiety z 6 Piętra”.
Film na czasie, biorąc pod uwagę ostatnią aferę z duetem Wojewódzki-Figurski dotyczącą ukraińskich pomocy domowych.
Tu też jest mowa o pomocach domowych, tyle tylko, że nie ukraińskich, a hiszpańskich.

Znudzony życiem makler giełdowy, mąż jeszcze bardziej znudzonej Żony, której jedyną rozrywką jest gra w karty z koleżankami i pedicure, po śmierci matki toczy boje z dotychczasową gospodynią, która za nic w świecie nie pozwala ruszyć czegokolwiek w pokoju nieboszczki.
Po niezliczonej liczbie awantur, kobieta postanawia po 25 latach opuścić dotychczasowe miejsce pracy i wrócić w swoje rodzinne strony.
Tymczasem rośnie góra prania i naczyń w zlewie.
Żona przeprowadza wywiad wśród swoich bogatych przyjaciółek, które polecają jej zatrudnić rodowitą Hiszpankę, bo ponoć te najlepiej zajmują się domem.
Biuro hiszpańskich pomocy domowych prowadzą zakonnice, które dobierają je wedle sobie znanych kryteriów.
Wybór Żony pada na Marię – młodą kobietę, która nie tylko będzie idealnie gotować jajka na miękko, ale też zawróci w głowie głównemu bohaterowi, który posądzony przez Żonę o romans ze swoją klientką, będzie musiał się wyprowadzić.
A zamieszka na szóstym piętrze kamienicy, w pokoju pełniącym dotychczas funkcję graciarni.
Na piętrze, gdzie mieszkają wszystkie hiszpańskie pomoce domowe, które codziennie sprzątają i gotują bogatym mieszkańcom tego domu. Towarzystwo na tyle mu się spodoba, że nie będzie chciał myśleć o powrocie do domu.
Film przypomniał mi atmosferę z obrazów Ozpetka.
Zestawienie dwóch światów: bogatego, znudzonego życiem i biednego, ale życia pełnego. Lubię filmy, w których przedstawicielowi jednego świata udaje się przejść do innego.
Film jest zabawny, mądry i pozytywny. Dużo w nim hiszpańskiego jedzenia. Są też spalone tosty i najlepsze Bordeaux.
Warto go zobaczyć.

A dziś polecam Wam cynamonowe drożdżówki z owocami.
Z maślanego ciasta, do którego dodałam skórkę pomarańczową. Jedne z najlepszych, jakie zrobiłam.
Z tego ciasta robimy bułeczki na warsztatach kulinarnych, zmieniając czasem proporcje składników.

Cynamonowe drożdżówki z owocami

250 g mąki pszennej
120 ml płynu (wody, mleka lub pół na pół)
30 g miękkiego masła
1/4 łyżeczki soli
10 g świeżych drożdży
1 łyżka kandyzowanej skórki pomarańczowej
30 g cukru
1 jajko

Z drożdży, łyżeczki cukru i łyżki wody zrobic rozczyn i odstawić na 15 minut.
Mąkę wymieszać z pozostałymi składnikami, dodać rozczyn i zagnieść ciasto – będzie luźne i lśniące.
Można to zrobić mikserem.
Ciasto przełożyć do miski i odstawić do wyrastania na 30-45 minut (czas rośnięcia zależy od temperatury otoczenia).

Teraz przygotować:

30 g masła
2 łyżeczki cynamonu
2 łyżki cukru

Masło rozpuścić w garnuszku i ostudzić.
Cynamon wymieszać z cukrem.

Z ciasta formować okrągłe bułeczki. Każdą z nich delikatnie posmarować masłem, obtoczyć w cukrze i ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, zostawiając między nimi 4-5 cm odstępy.
Na każdej bułeczce zrobić wgłębienie i ułożyć w nim dowolne owoce: przepołowione śliwki, winogrona, jagody.

Odstawić do ponownego wyrastania na ok 20-30 min. W tym czasie nagrzać piekarnik do 180 st C.
Wstawić bułeczki. Piec 15-30 minut – czas pieczenia zależy od wielkości bułeczek.

Ostudzić na blasze.
Najlepsze jeszcze ciepłe.

Smacznego!

37 komentarzy
Poprzedni
rp_m-espresso_0377.jpg
Następny
rp_Warsztaty_na-stronke_sierpien-finalna.jpg