Warsztaty Chleb i Makaron 07.07.2012

Zawsze marzyłam o tym, żeby poprowadzić kiedyś takie warsztaty.
Wcześniej uczyłam w domu bliższych i dalszych znajomych, przyjaciół, ich przyjaciół, którzy chcieli spróbować piec chleb albo ciasta. Mam w swojej naturze cechę, która każe mi namawiać innych do tego, by przynajmniej spróbowali.
Dostawałam maile z pytaniami, czy mogłabym kiedyś zorganizować jakieś warsztaty.
Z Pawłem mijaliśmy się na Facebooku, co jakiś czas namawiał mnie na wspólne gotowanie, aż pewnego razu napisałam: „Czemu nie?”.
Umówiliśmy się na kawę, żeby się poznać.
Spędziliśmy nad kawą jakieś cztery godziny dyskutując o włoskiej mące, winach, kucharzach, gadżetach kulinarnych, książkach i ziołach. I wychodząc stamtąd oboje wiedzieliśmy, że warto coś razem zrobić.

Później spotkaliśmy się kilka razy w kuchni, żeby wspólnie pogotować. Żeby zobaczyć, czy rozumiemy się bez słów. Szybko zorientowaliśmy się, że żadne z nas nie wchodzi sobie w drogę, że potrafimy współpracować i bez względu na to, czy ja gotowałam w jego kuchni, czy on w mojej, doskonale radziliśmy sobie z wyszukiwaniem w czeluściach kuchennych szuflad potrzebnych nam składników. Nie musieliśmy zadawać pytania: „Czy masz?” ale raczej „Gdzie masz?”.

Znaleźliśmy wymarzonych partnerów: Miele użyczyło nam swojego salonu, Kenwood wypożyczył urządzenia, COOKie uszyło fartuszki, Red Onion pozwoliło nam wybrać tyle kulinarnych gadżetów, ile potrzebujemy, Epicurean dostarczył nam najpiękniejsze deski do krojenia, a Pavonique i Aromi e Gusti zaopatrzyło nas w produkty, z których mogliśmy gotować.
Bruschetta na domowym chlebie 🙂
Przed warsztatami budziłam się o piątej rano, zastanawiając się, jak będzie. Wykonaliśmy do siebie milion telefonów, wysłaliśmy dwa miliony sms-ów i odbyliśmy nie kończące się sesje gotowania.
Aż nadszedł ten dzień 🙂

Przyjechało dwanaście pięknych kobiet. Niektóre z bardzo daleka. Wszystkie (naprawdę!) były tak fajne, że co pewien czas mówiłam do Pawła: ja chyba śnię, jest milion razy lepiej niż sobie to wyobrażałam.
Podzieliliśmy się na dwie grupy – jedna pod wodzą Pawła robiła makarony, druga, ze mną, pieczywo. Potem zamieniliśmy się grupami.
Jeszcze przed warsztatami wydawało nam się, że 4-5 godzin, które mieliśmy, spokojnie nam wystarczą, by powiedzieć o wszystkim, o czym chcemy. A nawet (ba!) zastanawialiśmy się, czy nie należy przygotować więcej przepisów, więcej rodzajów ciasta. A może dokupić kolejne 20 kilogramów mąki, bo nie wystarczy? 😉
Dziś już wiemy, że takie warsztaty mogłyby trwać i 10 godzin, więc czasem należy po prostu się streszczać. A oboje mamy skłonność do gadulstwa 😉

Robiliśmy dwa rodzaje ciasta pszennego: słodkie i wytrawne. Z tych ciast piekliśmy chlebki, bułki i bułeczki. Każdy mógł wybrać ulubione dodatki, jak też kształt pieczywa. Używaliśmy rąk, misek i Kenwooda.
Robiliśmy makarony z milionem jajek i trzy sosy: kurkowy, pomidorowy i carbonarę.
Dziękujemy wszystkim uczestniczkom. Cieszymy się, że byłyście z nami. Postaramy się, żeby następnym razem było jeszcze lepiej.

Następne warsztaty 21 i 28.07.2012. 🙂

Tagliolini Carbonara

Lista naszych partnerów, którzy użyczyli nam swoich produktów do warsztatów:

Red Onion
Miele
Epicurean
Pavonique
COOKie
Aromi e Gusti
Kenwood

Zdjęcia: stokowska.com i whiteplate.com

41 komentarzy
Poprzedni
rp_zdjęcie-1.JPG
Następny
rp_sernik_0067.jpg