Reminiscencje weekendowe, OT

Hotel Bristol

Zimno. Wracam do domu szerokimi alejami. W powietrzu unosi się zapach kwitnących kwiatów czarnego bzu. Oczami wyobraźni widzę siebie niosącą duży metalowy żółty kosz.
Ustawiam go pod krzakiem i zdecydowanym ruchem ścinam kwitnące baldachy.
Zrobię nalewkę z kwiatów bzu. Tak bardzo ją lubię. Jej smak i zapach mnie upaja.
Ale…
Nim wezmę wielkie nożyce z kuchennej szuflady, białe kwiatki zamienią się w owoce, z których ktoś będzie robił sok. Będę jechać przez las i myśleć o tym, że w tym roku już nie zdążyłam, że może w następnym…

Ściegi ręczne w Hotelu Europejskim

Wracam do domu. Jest zimno. Wsuwam stopy pod koc.
Kot opiera się o moje przedramię. Jest ciepły.
Czasem coś gubię, coś tracę, o czymś zapominam. Innym razem myśli budzą mnie rano żalem rozlewającym się tuż pod sercem.
Kupuję za dużo kwiatów, we wszystkich przydrożnych kawiarniach poszukuję kajmaku.
Tanie pocieszenie już nie wystarcza.
Szukam drobnych przyjemności, o których na chwilę zapomniałam.
Pani Basiu, idę nakraść jaśminu z pani ogródka. Mogę? 
Jak co roku, będę łapczywie łamać cienkie gałęzie.
Pójdę na spacer po mojej Warszawie. Mówiąc: jaka ona piękna, jak bardzo się zmienia.
Wysłucham nudnego wykładu o japońskiej sztuce, obejrzę torby i bransoletki, przejdę Powiśle wzdłuż i wszerz. A potem wrócę do domu i zasnę kamiennym snem nim zrobi się ciemno.
Czasem jest smutno. Kiedyś znów będzie wesoło.

sto900
Powiśle

Ściegi ręczne w Hotelu Europejskim

Powiśle


18 komentarzy
Poprzedni
rp_loftus_0053.jpg
Następny
rp_Warsztaty-termin1.jpg