Moja Warszawa: Kawiarnia Relaks

No dobra, przyznam się Wam do czegoś.
Kiedy pisałam post o ulubionych warszawskich kawiarniach, jedno miejsce postanowiłam zostawić dla siebie. Tak jak czasem zostawia się przepis po prababci, wykaligrafowany starannie na pożółkłej kartce z wystrzępionymi rogami.
Ale w komentarzach i mailach tyle osób napisało mi: „Polecam”, iż uznałam, że nie ma sensu pomijać tego miejsca milczeniem.
Siedzę właśnie na drewnianym parapecie – zjadłam brownie z truskawkami, wypiłam małe cappuccino i dopijam lemoniadę z limonką.
Patrzę na młodą parę z niemowlakiem, który ma pewnie z miesiąc. Tata owinął go w chustę i tuli, może chcąc go uśpić.
Przy stoliku obok kobieta o rudych włosach, okutana w gruby sweter w jelenie (choć temperatura dochodzi do 23 stopni – dlaczego jej zimno?) gra w szachy z facetem, popijającym colę.
Dziewczyna w okularach, ze słuchawkami na uszach, pracuje na komputerze marki Toshiba.
Kobieta w ciąży czyta gazetę.
Za oknem, na ławce, piękny mężczyzna, piękna skośnooka kobieta i ich piękne niemowlę w spacerówce.

Tak, jedzenie tu jest paskudne.
Ale kawa nie do pobicia.
I atmosfera.
To miejsce pokazał mi ktoś bliski.
Cieszyłam się tu. Płakałam. Śmiałam. Pracowałam. Popełniałam błędy. Próbowałam naprawiać błędy.
Lubię tu przychodzić.
Nie będę rozwodzić się ani nad kawą, o której wiedzą tu wszystko. Ani nad kartonowymi (słynnymi już) croissantami. Jedni to miejsce kupują, inni mówią: beznadziejne.
Jeśli przyjdzie Wam kiedyś wpaść na Mokotów, sprawdźcie sami.

Namiary:


Puławska 48 (wejscie od ul. Dąbrowskiego), 
02-559 Warszawa, Poland 

Relaks na Facebooku

36 komentarzy
Poprzedni
rp_zdje%CC%A8cie-1.JPG
Następny
rp_truskawkowe_0125.jpg