Moja Warszawa: Bułkę przez Bibułkę

Kiedyś mieszkałam w dzielnicach-sypialniach. Rzadko jadłam śniadania w mieście.
Pamiętam, kiedy pierwszy raz po spotkaniu o 10 rano wylądowałam w kawiarni w Centrum, gdzie nad pitą z hummusem przyglądałam się miastu za oknem, które tak bardzo się zmieniło w ostatnich latach. Ludziom, którzy podjeżdżali rowerami na poranną kawę.
Wolnym strzelcom, którzy pracowali na laptopach przy stolikach wystawionych na ulicy.
To był dzień, w którym poczułam naprawdę, że Warszawa jest europejska. 
Lubię Berlin wschodni za jego atmosferę niczym nieskrępowanej wolności. 
Wiedeń za kawiarnie z kelnerem w muszce. 
Londyn za wystawy z babeczkami w kolorach tęczy. 
Amsterdam za zagracone lokale w stylu retro.
A Warszawę za wrażenie, że wszystko jeszcze przed nami.

Kawiarnie o poranku lubię najbardziej. Nie kuszą mnie tak kolacje w restauracjach, obiady w lokalnych ogródkach, jak kawa pita rano, czas na zebranie myśli, drożdżówka z malinami i chłodna lemoniada.
Są w życiu chwile, kiedy bardziej chce się posiedzieć tam z kimś.
I są takie, kiedy lepiej siedzieć samemu.
Wszystkie nowe miejsca witam z radością i ciekawością. A radość jest podwójna, kiedy okazuje się, że to, co zamówiłam, jest dobre, a w kawiarni jest ruch, co wróży jej dłuższe istnienie.

Do Bułki przez Bibułkę trafiłam tuż po jej otwarciu. Ucieszyłam się, że jest blisko mojego domu i że będę mogła przyjść do niej na piechotę.
To, co mnie urzekło na samym początku, to życzliwość jej pracowników. Chyba w żadnym innym miejscu w Warszawie nie jest tak miło. Atmosferę tworzą ludzie, nie tylko dania i wnętrza.
Poprzednio w miejscu kafejki było Monpero – drogie i zimne. Byłam tam zaledwie kilka razy. Było pusto, więc czuło się, że jego dni są policzone. I tak też się stało.
Właściciele Bułkę przez Bibułkę postawili na wspólny stół, błękitne krzesła, kwiatki na stolikach.
Na kanapki, sałatki i gorącą (!) kawę.
Ja najczęściej zamawiam Sen Nocy Letniej – ciepłą ciabattę z camembertem, serem gorgonzola, karmelizowaną gruszką i mini-sałatką coleslaw (15,90 zł). Dla mnie jest to tak duże danie, że spokojnie wystarcza mi za obiad.
Lubię ich Lemoniadę z cytryną i listkami mięty (5 zł).
Moja córka szaleje za makaronikami (3 zł).
Na miejscu jest bezprzewodowy internet, więc można przyjść z komputerem i popracować. Nikt nie wygania i nie pogania słynnym: Podać coś jeszcze?
Polecam 🙂

Bułkę przez Bibułkę
Puławska 24
Warszawa
otwarte: 8-20
Strona Bułkę przez Bibułkę na Facebooku

A nad nami samoloty…

Ciabatta z pastą tuńczykową, sałatą i suszonymi pomidorami

Bajgel z omletem, pomidorem i rukolą

…i lemoniada, ulubiona

33 komentarze
Poprzedni
rp_cynamonowe_0129.jpg
Następny
rp_zdjęcie-2-2.JPG