Za darmo.

Powrót do rzeczywistości zajmuje kilka dni.
Wydawało mi się przed wyjazdem, że po powrocie od razu wrócę do pisania bloga tak, jak zawsze, do pieczenia ciasta, gotowania obiadu i wyglądania za okno w poszukiwaniu wiosny.
Wracam trochę dawna, trochę nowa. Z postanowieniami, przemyśleniami. O tym, co ważne i o tym, co małostkowe.
Wyruszyłam z Warszawy, miasta drogiej kawy i poszukiwania nowych źródeł biznesu.
Wylądowałam w Varanasi. Miejscu herbaty za 30 groszy, niczyich krów, które cieliły się na ulicy. Wśród ludzi, którzy nie mieli nic. Naprawdę NIC. Skazani na przypadkowych przechodniów, którzy rzucili im coś na kawałek brudnej folii, na której siedzieli.
Kiedy zobaczymy prawdziwe kontrasty, punkt ciężkości naszej wyobraźni ląduje gdzieś pośrodku, pomiędzy „wszystko” a „nic”.
Pomyślałam o rzeczach, które gromadzimy na co dzień. O wyprawach do sklepów, gdzie idzie się, żeby na coś popatrzeć a wraca z kolejną niepotrzebną rzeczą, której zakup cieszy tylko chwilę.
O wymienianiu dobrych rzeczy na większe, lepsze, droższe.
O tym, jak kiedyś kupowało się parę dobrych butów, która mogła służyć 20 lat, bo była świetnej jakości i o butach, które dziś są na chwilę, bo jutro się rozpadną, choć są drogie. Banalne, prawda?
Jakiś czas temu P. powiedziała mi o książce „Sztuka prostoty”D. Loreau. O porządkowaniu rzeczywistości wokół siebie. Pozbywaniu się nadmiaru i nie skupianiu się na kolekcjonowaniu.
Podzieliłam się tym z M., którą spotkałam w Indiach. „Wiesz, powiedziała, nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Mój dom jest wypełniony ładnymi przedmiotami, ale mam ich tak dużo, że brakuje mi czasu na to, by z nich korzystać i się nimi cieszyć”.
Później, w Indiach przeczytałam „Simplicity” Edwarda de Bono.
O tym, jak łatwiej by się wszystkim żyło, gdyby uprościć procedury, instrukcje obsługi, zasady rozliczania się z podatków.
Za bardzo wszystko komplikujemy.

Dziś chciałam Wam polecić książkę „Za darmo” Ch. Andersona. To lektura o nowej rzeczywistości, gdzie myślenie „nic nie ma za darmo” traci swój sens. O rzeczach, z których korzystamy na co dzień, o zaawansowanych technologiach, których twórcy zdecydowali się użyczyć nam zupełnie bezpłatnie.
Weźmy na ten przykład Google, Facebooka, bezpłatny dostęp do sieci w wielu miejscach publicznych. Muzykę na You Tube, przepisy kulinarne, artykuły i publikacje w sieci prezentowane zupełnie za nic.
O tym, jak sfrustrowany, 40-letni sprzedawca korków do butelek, King Gillette wymyślił słynną dziś maszynkę do golenia i przez 20 lat próbował wszystkich metod, by je sprzedać.
I o tym, jak ktoś wpadł na pomysł zamienienia szpiku i tkanki łącznej (czyli żelatyny) na pyszną galaretkę i zrobienie z niej ulubionego przez wielu smakołyku. O tym, ile cierpliwości i determinacji potrzeba, by osiągnąć sukces.
Ale przede wszystkim o tym, jak bardzo zmienił się świat w epoce internetu.
Autor książki, według tygodnika Time, znajduje się na liście stu najbardziej wpływowych osób świata i jest szefem pisma Wired, biblii poszukiwaczy nowych technologii, które, chcemy tego, czy też nie, dotyczą każdego z nas.

Nie zapominam, że to blog kulinarny 🙂
Obiecuję nowe przepisy. Bardzo niedługo. Po powrocie odkryłam nowalijki, botwinę, idzie młode!
Dobrego tygodnia, z długim weekendem lub bez, dla tych, którzy pracują.

20 komentarzy
Poprzedni
rp_V_0454.jpg
Następny
rp_20120503_Mustafa_0022.jpg