Rishikesh

Ze wszystkich miejsc w Indiach, to skradło moje serce na dłużej.
Tu spotkałam ludzi, z którymi fajnie się rozmawia, wędruje, ćwiczy jogę i pije herbatę patrząc na płynący w dole Ganges.
Sadhus, siedzących wzdłuż ścieżek, którzy mówią: „No help? No problem”, ale chętnie zamienią z Tobą słowo. Poranne i wieczorne ceremonie Ganga aarti, kolorowe świątynie i sklepiki z tybetańskimi koralikami.
Trzeba uważać na rodziny małp, które polują na ręce i torby, w których jest coś do jedzenia.
Tu herbata kosztuje 7 rupii (40 groszy), a spodnie z dobrej bawełny 200 (12 zł).
Chodzę i chodzę robiąc dziesiątki kilometrów, jest „tylko” 36 stopni Celsjusza…
I ostatnią rzeczą, o jakiej myślę, jest komputer.

Ściskam Was ciepło 🙂
Liska

24 komentarze
Poprzedni
rp_warzywniak_0467.jpg
Następny
rp_sadhu_Rishikesh_0286.jpg