Manufaktura Czekolady


Krzysztof Stypułkowski i Tomasz Sienkiewicz z koszykiem czekolad z Manufaktury

Ziarna kakao
Uprażone ziarna kakao
Ziarna kakaowca są wsypywane do specjalnej maszyny, w której spedzą ok. 30 godzin powoli zamieniając się w czekoladę
Ziarna kakao po kilku godzinach…
Krzysztof dodaje cukier trzcinowy do mlecznej czekolady
Czekolada jest przelewana do chłodzenia
Kiedy osiągnie właściwą temperaturę i gęstość, przelewa się ją do foremek
Dodatki do czekolad smakowych.
Ciekawostka: Liofilizowana truskawka (w pojemniku z prawej) to wydatek rzędu 200 zł za kilogram

Moje kompozycje: śliwki suszone, prawdziwa wanilia i płatki soli / orzechy i sól / kokos, truskawka, czerwony pieprz, wanilia

Tabliczki mlecznej czekolady posypane przed chwilą płatkami migdałów. Jeszcze ciepłe!

Tabliczki czekolady „odpoczywają” przed pakowaniem
Ręczne pakowanie czekolady: sznurki, złotka i etykiety

Ręczne pakowanie czekolady i wysyłka

Dwóch przyjaciół ze szkolnej ławy, praca w korporacji i marzenie: załóżmy fabrykę czekolady!
Dwa lata temu miałam okazję wypróbować jedne z pierwszych tabliczek, jakie tam powstały, a kilka tygodni temu osobiście odwiedziłam Manufakturę Czekolady, która mieści się w podwarszawskich Łomiankach.
Spędziliśmy razem kilka godzin (kilka dłuuugich godzin!) – zobaczyłam worki z ziarnem kakao z różnych stron świata, próbowałam prażonych ziaren, a potem widziałam kolejne etapy maleńkiej produkcji. Wszystko jest bardzo proste, oparte na dobrej recepturze i doświadczeniu. To, co mnie ujęło najbardziej to fakt, że założyciele Manufaktury, Tomasz i Krzysztof, zamiast drogich maszyn używanych w wielkich fabrykach, niektóre z urządzeń skonstruowali sami. I to działa!
Sekret dobrej, prawdziwej czekolady? Ziarno kakaowca, tłuszcz kakaowca i cukier trzcinowy. I nic więcej. Do mlecznej dodaje się jeszcze mleko w proszku.
Widziałam już wiele „biznesów” – super drogich maszyn i hal, szeregów pracowników, samochodów firmowych, działu sprzedaży i marketingu. Tu zobaczyłam dwóch pasjonatów, którzy małymi krokami, powoli, uczą się i budują firmę. Opracowują receptury, testują i walczą, bo trudno przekonać przeciętnego zjadacza czekolady, że warto zapłacić za tabliczkę 17 zł.
Proces produkcji trwa kilkadziesiąt godzin – uprzednio przygotowane ziarna są wsypywane do specjalnej maszyny, w której spędzają ok. 30 godzin. Maszyna przerabia je w płynną masę. Dodaje się do niej cukier trzcinowy, następnie schładza do odpowiedniej temperatury, a później wlewa do przygotowanych wcześniej form. Kiedy czekolada lekko zastygnie, jest posypywana dodatkami – od soli na owocach kandyzowanych kończąc. Ja zrobiłam tabliczkę z suszonymi pomidorami i była pyszna.
W Manufakturze używa się ziaren kakaowca między innymi z Ekwadoru, Dominikany i Ghany. Właściciele testują różne odmiany i o każdej z nich potrafią długo opowiadać. Nie ma nic przyjemniejszego od testowania poszczególnych gatunków gorzkiej czekolady – każda z nich jest inna, jedna bardziej cierpka, druga łagodna.

Niestety nie ma na razie sklepu firmowego. Czekolady można dostać w niektórych kawiarniach lub zamówić ją przez internet.
To, co mnie szczególnie zainteresowało, to możliwość zamówienia dowolnych kompozycji smakowych – moim zdaniem to świetna alternatywa dla gadżetów zamawianych przez firmy dla swoich klientów (które to gadżety i tak najczęściej zostawia się w pokoju hotelowym, nie oszukujmy się).

Istnieje też możliwość zorganizowania warsztatów dla dorosłych lub dzieci, a właściciele naprawdę mogą pochwalić się szeroką wiedzą i niezwykle miłą osobowością 🙂

Dostałam do wypróbowania masę kakaową, z której niebawem zamierzam zrobić brownie i specjalną czekoladę do picia. Zdam Wam relację z testów i pokażę je wkrótce na blogu.

Strona www do sklepu i historii Manufaktury Czekolady.
Polecam 🙂

30 komentarzy
Poprzedni
rp_Manufaktura-Czekolady_0013.jpg
Następny
rp_wiosna.jpg