Marchewkowa z tajskim akcentem

Postanawiam zrobić sobie spacer i z komputerem pod pachą brnę przez śnieżne zaspy.
Zapadam się w grząskim błocie na środku przejścia dla pieszych. Ubrałam się tak, jak bym wybierała się na wycieczkę na Alaskę, jest mi więc ciepło i dobrze.
Patrzę na ludzi na przystanku, przestępujących z nogi na nogę.
Przypominam sobie dwóch facetów, którzy dzień wcześniej przy stoliku w centrum handlowym postanowili rozegrać partię szachów. W oparach McDonald’s gra jest może bardziej emocjonująca. A może żony wygoniły ich z domów na zimowy spacer?
Mijam kobietę, która niesie przed sobą stos plastikowych pudełek wypełnionych pączkami.
W drodze powrotnej zajrzę do warzywniaka z nadzieją na coś dobrego.
Ale już nie mogę patrzeć na buraki, selery i ziemniaki. Kiszone kapusty i plastikowe nowalijki.
Chcę do lata. Chcę znów zobaczyć, jak moi ulubieni sprzedawcy na bazarze wynoszą z półciężarówek łubianki truskawek. Jak z butelek po wodzie robią wazony dla młodego koperku i szczypioru.
Chcę kwiatków od staruszek z ogródka. Bzu wykradanego co roku mojej sąsiadce, nieprzerwanie od kiedy skończyłam osiem lat.
Kwaśnych mirabelek z boiska przy mojej starej szkole.
Dość mam już tej zimy, tego chłodu, który bez pytania wdziera się przez szpary w oknach. Bałwanów, których nie ulepię.
I gorącej herbaty.
Wieczorem pocieszamy się tajskim jedzeniem i winem, od którego kręci się w głowie.
Albumami ze zdjęciami z odległych wspomnień, czasem naszych a czasem zupełnie obcych.
Liczymy oczka na białym kocu, prowadząc długie rozmowy, a czasem milcząc, kiedy milczenie nie boli.
Słuchając do znudzenia tej samej płyty i patrząc na zegar, który bez przerwy się zacina i nigdy nie pokazuje prawdziwej godziny. Może to i dobrze.
Rano znów będę nieprzytomnie szukać w kuchni płatków na owsiankę i nalewać ją kubkiem do głębokiego talerza.

Zamiast pączków, ostra i słodka zupa marchewkowa. Jem ją dotąd, dopóki nie zobaczę dna garnka. Jeśli wolicie łagodne smaki, radzę oszczędnie dawkować pastę curry, bo jest naprawdę ostra.


Marchewkowa z tajską nutą

3 średniej wielkości marchewki, obrane i pokrojone w kostkę
1/2 cebuli cukrowej, drobno pokrojonej
1/4 czerwonej papryki, pokrojonej
1 łyżeczka świeżo startego imbiru
2 łyżki oleju roślinnego
1 łyżeczka czerwonej pasty curry
1/2 łyżeczki sosu rybnego
4 łyżki mleka kokosowego
1/2 łyżeczki cynamonu
ok. 1 litra wody lub bulionu warzywnego
2 łyżki uprażonych na suchej patelni orzechów nerkowca
2 łyżki natki kolendry, posiekanej

Olej rozgrzać w garnku o grubym dnie. Dodać cebulę, marchew, paprykę. Smażyć na dużym ogniu ok. minutę, Dodać imbir i pastę curry oraz sos rybny.
Następnie połączyć z mlekiem kokosowym i cynamonem. Mieszać intensywnie. Dodać wodę lub bulion, zmniejszyć ogień i gotować ok. 20 minut, aż warzywa będą miękkie.
Zupę zmiksować, doprawić solą i ew. mlekiem kokosowym.
Podawać z uprażonymi orzechami i natką kolendry.

Smacznego!

25 komentarzy
Poprzedni
rp_tiramisu_0016.jpg
Następny
rp_creme-brulee_0050.jpg