Moja Warszawa

Kiedy wiatr urywa głowę, niosąc zapach ostatnich kolacji, spaceruję ulicami mojej Warszawy. Zaglądam do bram, przyglądam się domofonom, czytam lokalne ogłoszenia i zakazy.
W takich chwilach trochę żałuję, że nie mam psa, wiernego towarzysza nocnych wędrówek. Miasto jest opustoszałe, nad popękanym asfaltem ulic wirują plastikowe torebki.
Tyle się zmieniło od kiedy byłam małą dziewczynką ukradkiem przebiegającą przez ulicę.
Nie ma kobiet w czapkach z lisa, futrach z nutrii, które miały chronić przed mrozem.
Nie ma miejskich, ośnieżonych górek, z których zjeżdżaliśmy na ciężkich sankach. Ani lodowiska przy szkole. Tęsknym wzrokiem patrzyłam na łyżwy figurowe, a w myślach robiłam potrójny tulup podpatrzony na jakiejś olimpiadzie.
Zima przynosi wspomnienia z dzieciństwa, ostre i wyraźne, pełne szczegółów, smaków, zapachów i dźwięków. Ciepłych pączków wypełnionych wiśniami, piosenek odtwarzanych w nieskończoność z magnetofonu na kasety.
Pamiętam ciężkie książki opatulone szarym, szorstkim papierem, które przynosiłam z biblioteki.
Miasto się zmieniło.
Zaglądam czasem do bram, w których były budki z bułkami z pieczarkami. Wypatruję sklepów z zabawkami, gdzie na wystawie sprzedawca zawsze układał kartki ze złotymi sentencjami: „Żeby lalka nie marzła zimą, należy kupić jej koc”.
Sprawdzam, czy jeszcze działa księgarnia, do której pierwszy raz wybrałam się sama tramwajem. Podróż była długa i ekscytująca, choć trwała tylko trzy przystanki.
Lubię to miasto, choć brzydkie i zranione.
Szukam śladów dawnej świetności na klatkach starych kamienic i ze smutkiem patrzę, jak niektóre z nich popadają w ruinę. Chciałabym, żeby były piękne.
Lubię kontrasty – starych, nietkniętych miejsc i nowych kawiarni, gdzie o tej porze roku mogłabym siedzieć bez końca.
Cieszę się, że powstają kolejne, klimatyczne i moje. Może kiedyś będzie okazja, żeby o nich napisać.
Życzę Wam pięknego weekendu. U mnie dziś pączki z wiśniami. Jak za starych czasów.

17 komentarzy
Poprzedni
rp_20120112_tarta-porowa_0063.jpg
Następny
rp_20120119_piernik_0007.jpg