Polska jest piękna: Orłowo

Było pięknie. Zapach mokrych liści i lekko pomarszczona tafla morza, która z wysokiej skarpy wygląda jak miękki koc. Żaglówki, które z tej odległości przypominały namalowane piórkiem ikonki.
Ktoś w starej puszce próbował rozpalać ogień. Inny ktoś pożyczył komuś szalik.
Położyłam głowę na złotych liściach, czułam, jak mija czas. 
Surowe piękno przyrody wyostrza myśli, a to, co niewerbalne staje się ważniejsze niż wypowiadane słowa. 
Jak bliskość, którą jedni rozmieniają na drobne, a inni nie. 
Nim zdążyłam wsiąść do samochodu, zaczął lać deszcz. W drodze do Warszawy jadłam zimne placki ze śniadania w Spółdzielni Literackiej. (Gdybym mogła, Spółdzielnię przeniosłabym do Stolicy). 
* * *
A niedługo napiszę Wam o tym, jak piekłam serniki u Tomasza Dekera.
Do szybkiego przeczytania!
26 komentarzy
Poprzedni
rp_33322_6.jpg
Następny
rp_deker_0018.jpg