Rok ma 365 drzew + Pumpkin pie czyli ciasto dyniowe.

Czy dziewczyny łażą po drzewach?
Ja łaziłam. Zdzierając rajstopy na kolanach, wplątując się włosami w gałęzie.
Skoro chłopakom było wolno, mi też.
Drzewa.
Lubiłam dzikie jabłonki – dostępne, pełne pszczół i os. Pierwsze stałe zęby ledwo się przebijały przez twardą skórę ich kropkowanych owoców.
W lesie zastanawiałam się, na które drzewo będę próbowała wejść, jeśli zobaczę dzika 😉
Lipowe aleje w lipcu są oszałamiające. Romantyczne, zakochać się pod taką lipą to doprawdy pestka. Kwitnące wiosną mirabelki – słodko-pudrowy zapach ich kwiatów, a potem cierpko kwaśny smak owoców.

Klony przebarwiające się jesienią.
Kora brzozy, po której wędrowałam opuszkami palców.
Są dziewczyny, które łażą po drzewach więcej niż inne.
I dowiedziałam się o tym szperając w nie swoich książkach, gdzie znalazłam „365 drzew”. To projekt, w którym Cecylia Malik każdego dnia wchodziła na inne drzewo. I tak przez rok.
I jak opisał to Adam Wajrak: „Inaczej wygląda wszystko, gdy siedzi się na drzewie wiosną, inaczej latem, jeszcze inaczej jesienią, o zimie już nie wspominając. Inaczej patrzy się na świat przez gałązki kwitnącego owocowego drzewa, a inaczej gdy pokryte jest lodem niczym szkłem. Gdy wieje wiatr i jest się wysoko, drzewo się kołysze, a człowiek z nim. Uczucie trochę jest jak na płynącym po lekko falującym morzu statku, choć tak naprawdę jest zupełnie inne.”
Jak szybko o tym zapominamy, kiedy dorastamy. Może czasem warto sobie o tym przypomnieć i wejść na drzewo? Jak w Bullerbyn.
W gałęziach zrobić sobie piknik.

Ostatnio najwięcej pytań było o ciasto dyniowe, klasyczny pumpkin pie. Kiedyś podała mi na nie przepis Beata W. (dziękuję :)) I z niego dziś skorzystałam, trochę go modyfikując – przede wszystkim zrobiłam inne ciasto kruche, a składniki nadzienia zmniejszyłam o połowę.

Pumpkin pie
Ciasto dyniowe

Ciasto:
125 g masła
125 g cukru pudru
2 duże żółtka (lub 3 małe, jeśli ciasto nie będzie chciało się kleić)
250 g mąki

Nadzienie:
1 szklanka pulpy z dyni (dynię upiekłam do miękkości przez ok. 50 minut w 180 st C, następnie obrałam i zmiksowałam)
1/4 szklanki cukru
1 czubata łyżka miodu
1/2 szklanki* śmietanki (wystarczy 18%, ja nie miałam, użyłam mascarpone)
1/2 łyżki mąki ziemniaczanej
2 małe jajka
niepełna łyżeczka mielonego cynamonu
1/2 łyżeczki zmielonego ziela angielskiego (zamiast niego użyłam przyprawy do piernika)
szczypta zmielonego imbiru
szczypta soli

Ciasto kruche:
wszystkie składniki połączyć w misce, zagnieść gładkie ciasto. Można mikserem, ale nie należy wyrabiać zbyt długo, bo będzie twarde po upieczeniu.
Formę do paja (ok. 23 cm średnica), najlepiej ceramiczną, a w przypadku jej braku formę do tarty z dość wysokim brzegiem wylepić ciastem. Wstawić do lodówki na 30 minut.
Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Wstawić ciasto uprzednio ponakłuwane widelcem na ok. 12 minut do piekarnika.

Nadzienie:
wszystkie składniki zmiksować na wysokich obrotach do połączenia. Masa będzie rzadka, ale nie należy się tym przejmować.
Wlać masę na podpieczony spód, wstawić do piekarnika, piec 1 h.
Po upieczeniu ostudzic w formie. Podawać z bitą śmietaną.

Smacznego!

*pojemność 250 ml

27 komentarzy
Poprzedni
rp_makaron_0384.jpg
Następny
rp_las_0629.jpg