Jesień i oponki

Wsiadam do samochodu i jadę przed siebie szukając w pamięci miejsc, które były mi bliskie.
Odwiedzam przedszkole. Jest pierwsza w nocy. Liście na mokrym chodniku rzucają cienie, a świat pachnie dokładnie tak jak wtedy, gdy miałam pięć lat.
Spaceruję po małych uliczkach, zaglądam przez okna starych domów, wypatruję żyrandoli, które wiszą w nich od dwudziestu lat.
Przygnała mnie tu nostalgia czy ciekawość?

Kiedy nadejdzie świt będę spacerować po lesie, w którym stoi moja szkoła.
Tak pachniał początek roku szkolnego.
Otwieram pudełko z kanapkami i termos z gorącą herbatą. Noc zamieniła się w świt, a świt niepostrzeżenie przeszedł w popołudnie. Nieodebrane połączenia przypominają mi o tym, że nie jest łatwo znikać na tyle godzin.
Co jakiś czas odnajduję na półkach zakurzone książki, które czytałam dawno temu. Wybieram fragmenty, które z takim zapałem zakreślałam wtedy ołówkiem. Czasem chcę się nimi dzielić. Poczytać komuś. A czasem nie mówić nic i poszukać ciszy, która nie rani i nie dzieli.
Jesień przyszła w tym roku tak szybko, nie zdążyłam nacieszyć się latem. Zwiedzam mazowieckie wsie, gubię się na nowych drogach, nie przestaję się dziwić temu, jak wszystko się zmienia.
Pod Warszawą znajduję opuszczone sady – raj dla ślimaków. Trawa po kolana, resztki słomy i małe owoce nietknięte chemią. Smakują jak te, które pamiętam z dzieciństwa.
Z papierowej torby wyjadam ostatnie oponki, które zrobiła moja Mama. Niedawno ktoś prosił mnie w mailu o przepis na nie, więc proszę – jest przepis.

Najlepsze są jeszcze ciepłe, oprószone cukrem pudrem, popijane ciepłą herbatą. Z podanej ilości składników otrzymamy dużą tacę oponek.

Oponki

200 g białego sera w kostce
1 jajko
cukier waniliowy
1 łyżeczka sody
mąka – w zależności od rodzaju sera, ok. 1,5 szklanki, dosypujemy stopniowo

Z podanych składników zagnieść ciasto. Nie może kleić się do rąk, powinno przypominać ciasto na kopytka.
Wałkować na stolnicy podsypanej mąką, by nie kleiło się do wałka na grubość ok. 3 mm. Wykrawać szklanką koła, a środek małym kieliszkiem.
Wrzucać na gorący olej, smażyć na złocistobrązowo, patyczkiem przewrócić na drugą stronę.
Przełożyć na tacę wyłożoną papierową serwetką i kiedy przestygną, posypać cukrem pudrem.

Smacznego!

Drodzy Czytelnicy!


Blog został przekierowany na własną domenę. Niestety mamy problemy z wyszukiwarką (tą na górze) i jeszcze trochę potrwa, zanim zacznie ona funkcjonować tak, jak należy. Jedyne, co mogę w chwili obecnej zrobić to czekać, bo wszystko jest w „rękach” bloggera.
Na razie działa (choć wiem, że nie idealnie) wyszukiwarka po prawej stronie.
Przepraszam za niedogodności i bardzo, bardzo Was proszę o wyrozumiałość i cierpliwość.


L.

29 komentarzy
Poprzedni
rp_zw_4205.jpg
Następny
rp_cd_4579.jpg