Hity lata: makaron i świeże pomidory

Od kiedy przestałam marzyć o lalkach, flamastrach, nowych tornistrach, księżycowych kamieniach i pierścionku Arabelli (choć nie ukrywam, czasem myślę, że by się przydał), jednym z najlepszych prezentów urodzinowych jest dla mnie obietnica: Przyjdę i ugotuję Ci coś dobrego.
Uwielbiam gości, uwielbiam dla nich gotować, piec, nakrywać stół, szukać muzyki, układać kwiaty w wazonie i czekać, aż przyjdą.
I bez względu na to, jak bardzo się staram trzymać ich wtedy z dala od kuchni, gdzie bałagan przekracza wszelkie możliwe normy, zawsze przychodzi moment, kiedy wszyscy i tak w niej stoją, a ja otwieram kolejne szuflady, żeby pokazać różnicę między różową a czarną solą albo przekonywać ich, jak łatwe jest pieczenie chleba.
Ostatnio jakoś tak się szczęśliwie składało, że przed urodzinami zawsze padało to magiczne zdanie: Przyjdę i …
Zazwyczaj jem mało, ale zdarza mi się ostro poszaleć. Podczas mojej ostatniej wizyty w Paryżu, w restauracyjce Les Bombis, moja przyjaciółka przecierała oczy z wrażenia, kiedy po skończonej obfitej kolacji, zamówiłam sobie jeszcze frytki. I podobnie przetarła je w tym roku, kiedy zjadłam jakieś cztery dokładki makaronu, który dla mnie ugotowała na urodziny. Mówię Wam – jest po prostu boski. Od tamtej pory chodził za mną tak długo, aż zaczęłam sama obierać tony pomidorów. A tak się szczęśliwie składa, że jest na nie akurat sezon. Polecam szczególnie moją ulubioną odmianę Bycze Serca.

To, co w tym przepisie wspaniałe to fakt, że wszystko można przygotować wcześniej, a w ostatniej chwili ugotować makaron i połączyć go z sosem. Zwykle przygotowuję dwa kilogramy pomidorów i trzymam je w lodówce do trzech dni.

Makaron z sosem ze świeżych pomidorów, bazylii i sera
Źródło przepisu: Illucucina by Margotka

• kilogram dojrzałych na słońcu aromatycznych pomidorów (bawole serca lub malinowe) (może być nawet więcej jeśli się jest maniakiem pomidorowym)
• ząbek czosnku
• duży pęczek bazylii (dałam cytrynową i odrobinę tradycyjnej)
• ser: mozarella di Bufala (3 szt.) lub świeże peccorino lub dobra feta lub bunc (25) dkg
• 100 ml oliwy z oliwek (musibyć dobra i aromatyczna)
• sól gruba morska (1/4 łyżeczki – lub mniej jeśli jest słony ser)
• 500 g makaronu penne rigate (ja użyłam nr. 14 de Checco)
– pomidory obrałam ze skórki i pokroiłam w grubą kostkę
– do dużego słoika wlałam 1/4 oliwy, wrzuciłam 3/4 pęczku bazyllii, wyciśnięty czosnek sól i pomidory.
– słoik zamknęłam i włożyłam do lodówki na kilka godzin
– makaron ugotowałam tuż przed podaniem, koniecznie al dente!
– po odcedzeniu, wymieszałam go w garnku z serem i resztka oliwy, na końcu dodałam pomidory i szybko przełożyłam do miski, posypałam bazylią…
Ten makaron po podaniu będzie ciepławy, a nawet chłodny, ale należy go jeść natychmiast po wymieszaniu, żeby miał idealną temperaturę (fresca!)
Idealne na gorące wieczory z dobrym czerwonym winem.
Smacznego!
48 komentarzy
Poprzedni
rp_muffiny_2382.jpg
Następny
rp_ratatouille-m_2796.jpg