Podlasie i tatarska wieś – Kruszyniany

Jechaliśmy przez małe wioski w okolicach Bielska Podlaskiego, na noc zatrzymując się w Białymstoku.
Było zielono, zielenią najintensywniejszą z możliwych. Wiosna to idealny czas, by odwiedzić tamte rejony. Łąki, na których kwitną miliony dmuchawców, pola rzepaku i młodego zboża.
Nigdy nie widziałam takiej ilości bocianich gniazd – nie wystarczy powiedzieć, że jest ich dużo. Jest ich o wiele więcej niż mogłoby się wydawać mieszczuchowi podglądającemu młode bociany w internecie.

Trześcianka, Soce i Puchły to Kraina Otwartych Okiennic – starych chat pięknie odmalowanych, architektury, która pamięta dawne osadnictwo rosyjskie. Charakterystycznych dla tego regionu kościółków, cerkwi, kapliczek przydrożnych i krzyży. Zbaczaliśmy z drogi, wjeżdżaliśmy do wioski i mogłam nasycić się pięknem przyrody w najczystszej postaci.
Wieczorem na ławeczkach przed domami siedzieli ludzie. Zaglądałam na podwórka – wydawało się, że w każdym gospodarstwie bramy pilnuje zadowolony z siebie, zwinięty w kłębek kocur. Rude, łaciate, pręgowane, długowłose, prawdziwa kocia rewia.

Odwiedziliśmy Kruszyniany – tatarską wieś położoną tuż przy granicy. Wcześniej wiedziałam, że mieszka tu mistrzyni świata w wypiekaniu babki ziemniaczanej, pani Dżenneta Bogdanowicz, która jest rodowitą Tatarką i oprócz tego, że piecze babki i prowadzi restaurację, organizuje wycieczki po okolicy, a jest tu co oglądać.

Na zdjęciu poniżej stary meczet w Kruszynianach:
Meczet w Kruszynianach
Z braku czasu na wycieczkę, odwiedziliśmy jej restaurację, w której spróbowałam babki – bez wątpienia jest to danie dla wyjątkowych mięsożerców, którym niestraszne tłuste i pieprzne smaki. Miałam w pamięci babkę, którą piekło się w mojej rodzinie – lżejszą, mniej tłustą, taką, którą można pokroić w plastry i odsmażyć na patelni. A moją, zmienioną jej wersję prezentowałam kiedyś tutaj.
Szczególnie przypadł mi do gustu wypiek o nazwie tatarczyk – to drożdżowe pierogi wypełnione kaszą gryczaną, marchewką i czosnkiem.
Na deser listkowiec – ciasto drożdżowe przekładane serem, posypane grubym cukrem.
Jeśli poprosimy o herbatę, dostaniemy mocną, wcześniej zaparzoną czarną herbatę z miętą i kawałkiem cytryny.
Jednym słowem – jest pieprznie, tłusto i czosnkowo. Porcje ogromne, a większość dań z mięsem.
Jeśli wybieramy się tam w weekend, warto wcześniej zarezerwować stolik, bo choć wydaje się, że Kruszyniany to koniec świata, to ilość autokarów i turystów jest zaskakująco duża.
Menu w Tatarskiej Jurcie
Tatarska babka ziemniaczana

I to by było mniej więcej tyle.
Byłam w Białymstoku, ale na tyle krótko, że nie udało mi się odwiedzić wielu miejsc, co z całą pewnością nadrobię następnym razem, już niedługo.
Planującym letnie weekendy, gorąco polecam tamte rejony. 
Tatarska Jurta
Kruszyniany 58
16-120 Krynki
39 komentarzy
Poprzedni
rp_wiosna_0050.jpg
Następny
rp_caneloni_0254.jpg