Placuszki „serniczki” i kilka wydarzeń z życia White Plate

Lubicie randki w ciemno?
Kiedy byłam nastolatką, a o internecie jeszcze nikomu się nie śniło, bo byliśmy na etapie komputera Atari, prowadziłam korespondencję z rówieśnikami poznanymi dzięki magazynom dla młodzieży. Jakie emocjonujące było czekanie na listonosza i rozrywanie kopert, w których ktoś wysyłał nam swoje zdjęcie albo widokówkę swojego miasta. Świat wydawał się ogromny, a miasto na drugim końcu Polski odlegle o miliony lat świetlnych. Korespondowało się ze świadomością, że i tak się pewnie nigdy nie spotkamy.
Od kiedy bloguję, od czasu do czasu zdarza mi się spotykać kogoś, kogo poznałam dzięki internetowi. Ale jakie było moje zaskoczenie, kiedy pewnego dnia dostałam list od Chiki z bloga She who eats, która napisała, że jest czytelniczką (sic!) White Plate i postanowiła przyjechać do Polski.
To właśnie wtedy poprosiłam Was na Facebooku o rekomendację ulubionych polskich dań i krakowskich miejsc. Dostałam ich tyle, że sama zapragnęłam wybrać się znowu do Krakowa, ale zanim to nastąpi, spotkałam się z Chiką.
Zjadłyśmy razem obiad i okazało się, że mamy milion wspólnych tematów. Chika przyjechała z Tokio i opowiedziała mi o Japonii – moim jeszcze nie zrealizowanym marzeniu.
To było jak prezent urodzinowy. Spotkać kogoś z naprawdę odległego kraju, kogo można zapytać o wszystko, bo podobnie mu w duszy gra. I przy okazji przekonać się, że Ona wiedziała o mnie więcej niż mogłam przypuszczać, bo zawsze myślałam, że tłumacz Google może niewiele.
To były emocjonujące chwile.

Wczoraj zaś byłam na degustacji win z Południowego Tyrolu, którą prowadził fantastyczny Tomasz Prange Barczyński, który o winach wie (więcej niż) wszystko. Oprócz win serwowano południowotyrolskie jedzenie (na zdjęciu przystawka).
O mojej ślepej miłości do tego regionu pisałam już zimą (tutaj), a w komputerze mam kolejne materiały, które czekają na publikację.

To była inauguracja Dni Wina Południowego Tyrolu, które będą się odbywać przez dwa najbliższe tygodnie. A jeśli ktoś nie pije wina, może spróbować lokalnych specjałów – a, wierzcie mi, naprawdę jest z czego wybierać, bo kuchnia południowotyrolska obfituje w doskonałe sery, speck, czy… jabłka – co czwarte jabłko w Europie pochodzi właśnie z tego regionu.
Więcej informacji na temat Dni Win Południowego Tyrolu znajduje się na Facebooku tutaj. Naprawdę warto zainteresować się tym regionem nie tylko zimą – każdy wie, że można tam pojechać na narty, nie każdy wie, ile atrakcji można mieć tam poza sezonem zimowym.

Panierowane krążki bakłażanów, roladki z grillowanych warzyw, mus z kalafiora z krewetkami,

*     *     *     *     *
A dziś zapraszam na łatwe w przygotowaniu placuszki twarogowe – serniczki.
Delikatne i miękkie, które można podać ze śmietaną, musem jagodowym albo syropem klonowym.

Placuszki „serniczki”
250 g sera twarogowego mielonego (może być z wiaderka)
1 jajko
1,5 łyżka (30 g cukru)
1/2 łyżeczki sody
1 łyżeczka skórki cytrynowej
50 g mąki
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
Wszystkie składniki krótko zmiksować na gładką masę.
Na patelni rozgrzać 2-3 łyżki oleju roślinego, łyżką nakładać porcje masy i smażyć na małym ogniu (jeśli ogień będzie zbyt duży, placuszki spalą się z zewnątrz, a w środku będą surowe). Ja na swojej płycie smażę je na 3 (w skali 0-9).
Po ok. 3-4 minutach przełożyć je na drugą stronę i usmażyć na złoty kolor.

Smacznego!

41 komentarzy
Poprzedni
rp_muffiny_1259.jpg
Następny
rp_trip_1856.jpg