Podlasie

W podróż na Podlasie wybierałam się od dawna.
Miałam wiele powodów, by tam jechać i kilka wymówek, by tego nie robić.
Czasem planujemy coś zbyt długo i nic z tego nie wychodzi, więc tym razem weszłam do domu, spakowałam walizkę, odwiozłam dziecko do babci i wyruszyłam w błyskawiczną podróż sentymentalną. Miałam tylko 24 godziny, głowę pełną wspomnień i stary przewodnik po Kresach.
Jechałam bez oczekiwań, kierowała mną ciekawość. Wiedziałam, że świat się zmienia, a to, co widzimy oczami dziecka, wygląda inaczej, kiedy dorastamy.

Kiedy dotarłam na miejsce, słońce chyliło się ku zachodowi.
Zielone pola, żółte połacie kwitnącego rzepaku, drewniane wiejskie chaty i ludzie siedzący na ławeczkach przed domami. Wystarczyło zapytać o drogę, by do jednej staruszki dołączyły kolejne, które chciały rozmawiać.
Niech pani zapyta tamtego, co siedzi na ławce.
Tamten najpierw pokręcił przecząco głową, a potem trzy razy wyjaśniał, jak dotrzeć do miejscowości, o którą pytałam. Na końcu uznał, że wiem za mało, poprosił więc o długopis i kartkę, rozrysował na niej drogę, wyjaśnił jeszcze raz i mogłam jechać dalej.
Szukałam miejscowości z chatami ozdobionymi malowanymi okiennicami, a kiedy je zobaczyłam, miałam ochotę zamieszkać w jednej z nich, bo wydawało się, że czas się tu zatrzymał.
Wystarczyło zamienić słowo z kilkoma napotkanymi osobami, by przypomnieć sobie, co znaczy wschodnia gościnność. Kiedy chcą z tobą rozmawiać, pytają, zapraszają do domu albo chociaż na podwórko. Kiedy nie chcą pozwolić, byś jechał dalej, bo są ciekawi, co cię sprowadza i skąd pochodzisz. Mija piętnaście minut, a wydaje ci się, że za chwilę się okaże, że wiąże was jakieś pokrewieństwo.

Co się zmieniło?
Zazwyczaj wszyscy, którzy wracają w miejsca, które pamiętają z dzieciństwa,  mówią o tym, czego już nie ma. Patrz, tu było kino, a tam budka z lodami. Ja zobaczyłam pięknie odnowione miasteczka, nowe drogi, kwietniki pełne kwiatów, których nikt nie zamierza niszczyć i setki ludzi na rowerach. Stoliki nad jeziorem, młodych mężczyzn, którzy szli na ryby i uprzejmych, gościnnych ludzi, dokładnie takich, jakich spotykałam kiedyś.
Widziałam wioski, w których skromne idzie w parze z piękne i zadbane.
W kolejnym poście powiem dokładnie, gdzie byłam i pokażę, co jadłam.
Do szybkiego przeczytania!

28 komentarzy
Poprzedni
rp_img_1944.jpg
Następny
rp_koperty_0328.jpg