O ukrytych restauracjach

Kilka dni temu dostałam dość nietypową książkę kucharską*, od której trudno było mi się oderwać. Rzecz jest o restauracji założonej przez pewną Angielkę w salonie jej domu, w której przyjęcia odbywają się w sobotnie wieczory.
Na świecie (a wiem, że w Polsce też już się powoli pojawiają), pomysł „ukrytych restauracji”, zwanych też Supper Clubs (Klubami Kolacyjnymi) jest dosyć młody. Tym, którzy nie słyszeli, wyjaśnię, iż chodzi o kolacje w prywatnych domach. Aby wziąć w nich udział, należy mailem zadeklarować chęć uczestnictwa i, w przypadku pozytywnego rozpatrzenia prośby, wpłacić zaliczkę, stawić się pod wskazanym najczęściej w ostatniej chwili, adresem, podać hasło, by w końcu rozkoszować się przygotowaną przez gospodarza kolacją. Najbardziej znane kluby kolacyjne rezerwują miejsca wiele miesięcy naprzód i często trudno się do nich dostać.
Kerstin Rodgers, znana internetowej społeczności jako Ms Marmite Lover, zaczęła od prowadzenia bloga, później wpadła na pomysł przyjmowania gości. W książce, oprócz wielu autorskich przepisów, dzieli się z czytelnikami radami, w jaki sposób można założyć taki klub. Mówi o rozterkach, kłopotach, rozwiązaniach, pytaniach. Od czego zacząć? Co podać? Jak rozwiązać kwestię zapłaty za posiłek?
Jak przygotować dania, co zrobić najpierw, dlaczego raczej nie podawać makaronu jeśli zapraszamy więcej niż osiem osób? Wspomina o Anty-Walentynkowym przyjęciu dla singli, których podejmowała francuskimi naleśnikami i przyjęciach w innych klubach, w których brała udział. Bo każdy taki klub rządzi się swoimi własnymi prawami. Niektóre są otwarte na przypadkowych gości, inne wymagają rekomendacji.
Dla mnie ta książka jest też ciekawym kompendium wiedzy na temat podejmowania gości. Jak uniknąć przedimprezowej gorączki i dobrze się bawić. Na końcu lista (wcale nie mała) klubów kolacyjnych w różnych krajach, w tym również dwa z Polski (Leniwe Raz i Uczta Babette).
Jestem ciekawa Waszych opinii na temat klubów kolacyjnych. Mielibyście ochotę wpaść na taką kolację?

Czy perspektywa siedzenia przy jednym stole z zupełnie obcymi osobami jest kusząca? Ile powinnien kosztować taki posiłek i czego byście się spodziewali?
A może ktoś z Was myślał o tym, by założyć Klub Kolacyjny?

*Supper Club: Recipes and notes from the underground restaurant
Kerstin Rodgers
Harper Collins 2011

45 komentarzy
Poprzedni
rp_maki1_1311.jpg
Następny
rp_risotto_0172.jpg