Lekkie, wiosenne curry

Kiedy dobrze mi się z kimś rozmawia, zaczynam sto jeden wątków, skaczę po tematach, nim skończę jeden, wracam do poprzedniego. A dziś mam w głowie milion tematów, od których boli głowa.
Chciałam mówić o szparagach, ale co w nich ciekawego? Wiadomo, że najlepiej smakują najprościej, lekko zblanszowane, chrupiące, polane masłem albo sosem holenderskim. Ale codziennie?

Ostatnio kupiłam książkę Rose Petal Jam, napisaną przez Polkę mieszkającą od dwudziestu lat w Australii. Wróciła na chwilę do Polski z angielskim mężem, by odnaleźć smaki swojego dzieciństwa.  
Przeglądałam tę piękną książkę i byłam dumna z tego, w jaki sposób przedstawiono w niej polskie smaki, naszą przyrodę, rodzinne tradycje, zapomniane wydarzenia. Dla kogoś, kto jest stąd, nie będzie wielkim odkryciem opis kolonii czy twórczości Ireny Santor. Ale dla kogoś stamtąd, być może tak. Ta książka pokazuje, jak można marzyć. Jak się tęskni. Jest cudowna.
Co tydzień chodzę na bazar. Zimą niecierpliwie czekam na ten czas, kiedy będę mogła wziąć kosze i pójść wybierać ładniejsze z ładnych.
Wieczorem jadę brudnymi ulicami Warszawy, patrzę jak w okolicy Placu Konstytucji ktoś ustawił wagę i sprzedaje owoce. Nasz rodzimy, miejski folklor.
Mija tydzień od mojej wizyty na Podlasiu, za którym zdążyłam się stęsknić na tyle, by planować tam wakacje. Najlepiej od jutra i na jak najdłużej.
Już dawno zdałam sobie sprawę z tego, że nie muszę wyjeżdżać daleko i na długo, by docenić to, co mam na wyciągnięcie ręki.
Brudny Plac Konstytucji ze starą wagą, bazar u progu lata i łąkę dmuchawców w środku miasta, które ktoś zapomniał skosić.
A wracając do szparagów. Połączyłam je z młodą włoszczyzną i zrobiłam lekkie, wiosenne curry. Warzywa są krótko blanszowane, dzięki temu zachowują chrupkość, smak i kolor. Do tego kremowy sos i indyjskie przyprawy. Potrawa nie prezentuje się zbyt okazale, ale ja mogłabym jeść takie curry codziennie.

Lekkie wiosenne curry

2 łyżki oleju roślinnego

5 goździków
5 łupinek zielonego kardamonu
1 łyżeczka nasion kminu indyjskiego
5 suszonych liści curry (opcjonalnie)
1/2 średniej wielkości cebuli

3 ząbki czosnku
kawałek świeżego imbiru długości 3 cm, starty na tarce

1 łyżeczka mielonej kolendry
1/3 łyżeczki mielonej kurkumy

pół pęczka zielonych szparagów, obranych, pokrojonych na 3 cm kawałki
młoda włoszczyzna, tylko korzenie bez liści (marchewka, pietruszka, seler – wyczyszczone szczoteczką lub, jeśli są starsze, obrane)
1/2 kalafiora, obrany, pokrojony na różyczki
2 duże, młode ziemniaki, umyte, obrane i pokrojone w kostkę

200 ml śmietany 18%

Na głębokiej patelni rozgrzać olej.
Dodać kmin, goździki i kardamon. Smażyć, ciągle mieszając, 15-20 sekund. Dodać cebulę, smażyć ok. 2 minut, aż się zeszkli. Dodać imbir, na końcu czosnek. Po 3 minutach dodać kolendrę i kurkumę oraz śmietanę. Mieszając, gotować ok. 5 minut. Dodać 200 ml wody (lub nieco więcej, jeśli sos będzie za gęsty).

W drugim garnku zagotować wodę z łyżeczką soli. Zblanszować warzywa: włożyć je do wody zaczynając od ziemniaków, szparagów, kalafiora i włoszczyzny. W zależności od wielkości, warzywa będą zblanszowane po ok. 2-6 minutach. Wyjąć je z wody przy pomocy łyżki cedzakowej i dodać do sosu. Dokładnie połączyć.
Podawać z ryżem basmati (ja gotuję go z dodatkiem kardamonu, laski cynamonu i goździków).

Smacznego!

22 komentarze
Poprzedni
rp_szparagi_0609.jpg
Następny
rp_podlasie_2075.jpg