Twoja ulubiona kawa?

Rano – cafe cortado leche y leche, mleczna, ale mocna. Z małej szklanki. Mój numer jeden.
Kiedy leje deszcz, zanoszę do samochodu siaty z zakupami i wracam na mleczną cafe mocha, z białą czekoladą. Kiedy jest gorąco, lodową latte z karmelem.
W Turcji siadam na bazarze na małym zydelku i zamawiam czarną i mocną maleńką kawę z rondelka. Pachnie dżunglą, nie przypomina żadnej innej znanej mi kawy.
We Włoszech, kiedy podczas długiej podróży zatrzymujemy się na stacji benzynowej żeby rozprostować nogi (i przy okazji obejrzeć książki kucharskie ;), niezależnie od pory dnia czy nocy: cappuccino.
I jeszcze zawsze espresso. Choć kiedyś mogłam pić kilka razy dziennie latte macchiatto, per favore.
W Wiedniu cafe melange, po której serce niemal wyskakuje z piersi, a żołądek prosi, by na trzeciej poprzestać.
U Mamy – „dziadowską”, rozpuszczalną, z mlekiem i cukrem. (Chyba, że zrobić ci z ekspresu)
Lubię kawę. Czasem biorę z nią rozbrat, bo zdrowiej, bo dobrze zatęsknić. Ale kiedy zatęsknię, to wracam.
A jaką Wy lubicie kawę? Aromatyzowaną? Na modłę włoską czy wiedeńską? Z kubka, szklanki czy filiżanki? Z mlekiem, śmietanką czy czekoladą?
Jestem bardzo ciekawa 🙂
Dobrego weekendu Wam życzę. Oby pogoda i zdrowie dopisały nam wszystkim.

Tym, którzy pieką (i tym, którzy wreszcie powinni zacząć), polecam nowe bułeczki z suszonymi pomidorami i bazylią, które znajdziecie dziś w Pracowni Wypieków
Do miłego!

75 komentarzy
Poprzedni
rp_mufinek_2995.jpg
Następny
rp_earlgrey-m_0318.jpg