Paris Cookbook Fair 2011

– Ale numer, te targi książek kucharskich są właśnie wtedy, kiedy przyjeżdżasz, wiedziałaś o tym?
Nie wiedziałam. Jakoś tak się dzieje, że tego typu imprezy mnie omijają. Tym razem miałam okazję zobaczyć na żywo agentów, wydawców, drukarzy i przedstawicieli różnych kuchni, którzy częstowali serem, oliwą, czajem czy sushi (tylko dla wybrańców w pierwszym rzędzie pokazu kulinarnego 😉

Ale nie cienka strużka herbaty przyprawiła mnie o szybsze bicie serca. (ale o tym za chwilę).
Książki w różnych językach i o różnej tematyce. Stareńkie książki francuskie, które można wziąć do ręki i obejrzeć. Grube tomy w gotowych okładkach, z kilkoma zadrukowanymi stronami – to zapowiedź tego, co się niedługo ukaże.
Snułam się pomiędzy stoiskami, starając się nie zachwycać za bardzo – to był ostatni dzień mojego pobytu w Paryżu, a samo wspomnienie walizki spakowanej „na próbę”, pozbawiło mnie nadziei na upchnięcie w niej czegokolwiek, zwłaszcza książki.
Im więcej oglądam, tym mniej chcę. Już samo przejrzenie kolejnej książki, w której jest to, co znam, sprawia, że mogę ją lekką ręką odłożyć na półkę.
Tym razem zatrzymałam się na dłużej przy stoisku z książkami wydawanymi przez Alaina Ducasse’a. Podejrzewam, że nie ma Francuza, który nie wiedziałby, kim jest ten pan. I ja też wiedziałam. Na półce mam jego książki wielkości encyklopedii (to nie przesada), w której pokazuje klasykę kuchni francuskiej – nie do podrobienia przez zwykłego śmiertelnika.
Alain Ducasse jest zawodowym kucharzem i restauratorem, ale również początkującym wydawcą. Na stojaku leżała ogromna księga „Mon Paris” – o miejscach, do których chadza i które poleca.
Dzień wcześniej zaliczyłam kolację w jednym z najlepszych paryskich bistro, więc oczy miałam szeroko otwarte, a książka mnie po prostu ujęła.
– Muszę ją mieć – powiedziałam do M.
– Ciekawe, gdzie ją upchniesz? – odpowiedziała. – Poczekaj do kwietnia, zamówisz sobie przez internet. Miałam ochotę tupać jak dziecko, ale wiem już, jak to jest, kiedy człowiek ulega kolejnym kilogramom książek, żeliwnych patelni i butelek i musi je później sam nieść w damskiej torebce udając, że to niezbędnik każdej podróżującej kobiety.
Z żalem, że nie mogę jej mieć, odłożyłam ją na półkę.
– Słuchaj, a czy to nie on? – spytała M.
– Voila! Oczywiście, że on, we własnej osobie.
Alain Ducasse, legenda francuskiej kuchni, na wyciągnięcie ręki.
Przyprawia o szybsze bicie serca, nie powiem.

Chiński wystawca podczas krótkiej drzemki 🙂
Pokaz robienia sushi. Gdyby był na czas, ten pan zapewne zająłby pierwsze miejsce:
22 komentarze
Poprzedni
rp_100104_0113.jpg
Następny
rp_piaskowa_1309.jpg