O kairskich taksówkarzach i bułki z cynamonem

Przyznaję – martwię się.
Czytam o Japonii, o Libii, o Egipcie. Bardzo to wszystko przeżywam.
Zaczynam tego posta, odkładam na później. Ale ile można odkładać?
Dawno nie pisałam o czymś ciekawym do czytania, a w ręce wpadła mi nowa książka.
Taksówkarze bywają różni.
Narzekają. Oszukują. Milczą. Ale są jak lustro, w którym odbija się kraj, w którym pracują. Taksówkarz jest pewnie trochę jak fryzjer. Albo barman. Wie o nas razem wziętych więcej, niż przeciętny człowiek.
W Kairze pracuje ponad osiemdziesiąt tysięcy taksówkarzy. Młodych, w średnim wieku i bardzo, bardzo starych. Niektórzy w swych rozklekotanych pojazdach spędzają kilka dób bez przerwy na sen, bo mają swoje zobowiązania, swoje sprawy. Jedni są prostymi ludźmi, o gładkich poglądach, inni bywają bardziej skomplikowani. Taksówkowi filozofowie i poeci.
Autor książki jest Egipcjaninem i w taksówkach spędził mnóstwo czasu. Rozmawiał. Zagadywał. Słuchał. Pytał. A potem spisał tyle, ile mógł, bo jak sam przyznaje, „publikowanie całości to gwarantowany sposób na wylądowanie w areszcie z zarzutem zniesławienia: utrwalanie nazwisk pojawiających się w dowcipach i opowiastkach krążących po egipskich ulicach to niebezpieczna rzecz.”*
W tej książce dużo jest faktów, ale też refleksji. Historii, z których można się śmiać. Poruszających i smutnych. Czyta się je jednym tchem. Bardzo polecam.

A żeby nie było tylko książkowo, będzie też trochę o bułkach. Z przepisu opublikowanego na jednym z najzabawniejszych blogów, Joy the Baker. Joy na zdjęciach pokazała, jak składać ciasto, by uzyskać bułeczki do odrywania.
I tu należy się ostrzeżenie: te bułki są nieprzyzwoicie słodkie. Warstwa cukru, cynamonu i masła pomiędzy poszczególnymi plastrami tworzy słodki, aromatyczny klej. Uzależniający, o ile ktoś lubi słodkie. Ja słodkiego potrzebowałam i choć planowałam zmnieszyć proponowaną ilość cukru – poszłam na całość.
O ograniczeniu cukru pomyślę jutro.
Miłego popołudnia!

Bardzo słodkie bułki cynamonowe

/na podst. przepisu z bloga Joy, the Baker/

Ciasto:
2 i 3/4 szklanki mąki pszennej plus 2 łyżki (używałam szklanki 250 ml)
1/4 szklanki cukru
2,5 łyżeczki drożdży suszonych instant
1/2 łyżeczki soli
50 g masła
1/3 szkl mleka
1/4 szklanki wody
2 duże jajka
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

Warstwa cynamonowa:
1 szklanka cukru (użyłam trzcinowego, przyp. L)
2 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
50 g masła, stopionego i ostudzonego do temp. pokojowej

W dużej misce wymieszać 2 szklanki mąki, cukier, drożdże i sól. Odstawić.
Jajka ubić trzepaczką, odstawić.
W małym rondelku, roztopić masło, dodać mleko. Zdjąć z ognia, dodać wanilię i wodę. Lekko przestudzić.
Mleko wlać do suchych składników i wymieszać łyżką. Dodać jajka i dokładnie połączyć z masą.
Dodać resztę mąki. zagnieść ciasto – będzie lekko klejące.
Ciasto przełożyć do lekko naoliwionej miski i odstawic do wyrastania na ok. 30-60 minut. Wyraźnie zwiększy swoją objętość.
Po tym czasie lekko je nacisnąć, przełożyć na blat, w razie potrzeby podsypując 2 łyżkami mąki. Rozwałkować na prostokąt o długości keksówki, w której będziemy piec bułeczki (ja użyłam 30 cm, L)
i szerokości ok. 50 cm.
Posmarować masłem, posypać cukrem z cynamonem.
Pokroić ciasto na 6 płatów.
Delikatnie układać jeden płat na drugim, następnie pokroić je na 6-8 równych części (zachęcam do zobaczenia tego na zdjęciach Joy). I każdą z części ułożyć w keksówce układając je ciasno obok siebie.
Przykryć ściereczką i odstawic do wyrastania (Joy proponuje 30-45 min, u mnie rosły 1,5 h).
Piekarnik nagrzać do 170 st C.
Wstawić keksówkę, piec ok. 30-35 minut (piekłam 50 min, L).
Podawać lekko przestudzone, ze szklanką mleka.
Smacznego!

*Taxi. Opowieści z kursów po Kairze.
Chalid Al-Chamisi
wyd. Karakter 2011
cena: 39 zł

42 komentarze
Poprzedni
rp_crepes_1415.jpg
Następny
bułki_1529