Masala dosa

Ze wszystkich indyjskich dań, Masala dosa jest moim ulubionym.
Chrupiące zwoje cienkiego ciasta i ostre ziemniaki z liśćmi curry i nasionami musztardowca.
Mam pecha do tego dania w indyjskich restauracjach w Polsce – o ile powstanie jakaś, która je serwuje, niedługo później się okazuje, że kucharz wyjechał i masala dosy nie ma.
Byłam kiedyś w malutkiej, hipisowskiej wiosce na południu Indii i tam podawano ją na skarpie nad brzegiem morza. Najlepsza, jaką kiedykolwiek jadłam.
O ile nadzienie można zrobić łatwo, o tyle cienki placek – dosa, przyprawia mnie o ból głowy. Wypróbowałam już wiele przepisów, ale to ciągle nie to. Niby dobre, ale jednak…
Oryginalne placki są ogromne – mają pewnie ponad 30 cm średnicy. Te, które usmażyłam dziś, są niewielkie, jak naleśniki. Taka namiastka prawdziwej masali dosy.
Prawdziwe dosy robi się z namoczonego wcześniej ryżu i soczewicy, które mieli się i odstawia do fermentacji. Bez jajek, mleka, oleju. To jednak wyższa szkoła jazdy, przynajmniej dla mnie.

Masala dosa po polsku

Naleśniki:
100 g mąki ryżowej z pełnego przemiału
80 g mąki pszennej
300 g mleka (lub pół na pół z wodą)
2 jajka
1/2 łyżeczki soli
1 łyżka oleju roślinnego

Nadzienie:
500 g ziemniaków, pokrojonych w kostkę
1 duża cebula, pokrojona w piórka
3 łyżki oleju roślinnego
1 łyżeczka nasion musztardowca
2 papryczki chilli, suszone i pokruszone
15 suszonych listków curry
2 łyżeczki mielonych nasion kolendry
1/2 łyżeczki kurkumy

Najpierw smażymy naleśniki:
wszystkie składniki dokładnie zmiksować.
Na dużej patelni rozgrzać olej lub oliwę i wlewać niewielką ilość masy – naleśnik powinien być jak najcieńszy. Smażyć po 1-2 minuty każdą ze stron.
Przełożyć na talerz, przykryć aluminiową folią, by nie ostygły.
Nadzienie:
Ziemniaki zalać wodą, dodać sól. Zagotować, zmniejszyć ogień i gotować 20 minut.
Zdjąć z ognia, odcedzić.
Na patelni rozgrzać olej, wsypać nasiona musztardowca, liście curry i chilli. Kiedy nasiona zaczną podskakiwać na patelni (stanie się tak po ok. 30 sekundach), zmniejszyć ogień, dodać cebulę i poddusić ją do miękkości (ok. 15 min) na małym ogniu. Wlać ok. 1/2 szklanki wody, lekko odparować (3 minuty).
Dodać kurkumę i mieloną kolendrę, posolić do smaku. Potrzymać jeszcze chwilę na ogniu (2-3 minuty).
Smacznego!

P.S. Do niedzieli mam bardzo ograniczony dostęp do internetu, co uniemożliwia mi odpowiadanie na Wasze pytania w mailach i komentarzach. Proszę o cierpliwość, odpowiem na nie po powrocie 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

29 komentarzy
Poprzedni
rp_las_7783.jpg
Następny
łosoś_7916