Książka o winie i crepes Suzette



Szata bardzo lśniąca, lekko złocista.
Czyste, intensywne zapachy są eleganckie i wyraźnie rozpoznawalne. Na paletę aromatyczną tego wina składa się głóg, masło, przypieczony chleb i morela, z lekkim dotknięciem cytrusów.
Bardzo głęboka ciemna barwa z ceglastym poblaskiem. Nos intensywny, z aromatem czarnych owoców, jak suszona śliwka, i wyraźnym akcentem drewna, w którym wino dojrzewało. Po napowietrzeniu elegancko prezentują się nuty drzewa sandałowego, tytoniu i przypieczenia.”*

Kiedyś wzięłam udział w degustacji wina prowadzonej przez człowieka pochodzącego z miejsca, w którym produkowano trunki, o których opowiadał. Był typem gawędziarza kochającego to, co robi i to, o czym mówi. To wtedy zrozumiałam, że wino czerpie aromat skał, jeśli rośnie na takim podłożu. Że nowoczesne podejście mówiące o tym, że pijmy do jedzenia to, co chcemy, a nie to, co podają nam w wypracowanych kanonach, to nie jest moje podejście. Pokazał nam, jak degustować, czego szukać, jak opisywać i jak pytać samego siebie o to, co czuję, kiedy próbuję je po raz pierwszy.
To było jak iskra i sprawiło, że zaczęłam interesować się apelacjami, szczepami, warunkami klimatycznymi regionów moich ulubionych gatunków. Ale nie jestem typem pilnego studenta wypisującego roczniki, żonglującego nazwami. Jestem osobą, na którą działa opis. Porównanie smaków, opowiadanie o zapachach. To jest podobne do tego, a to do tamtego.
Mam w domu wiele książek o winie, ale ostatnio znalazłam coś, co szczególnie przypadło mi do gustu. Podwójnie, bo znalazłam je w taniej książce.
Chciałabym, żeby każdy z nas przeczytał taką lekturę choć raz, bo jestem przekonana, że po niej kolejny łyk wina będzie smakował inaczej. Może będziemy je pić bardziej świadomie?

Zazwyczaj gotujemy kolację i otwieramy butelkę wina. Rzadko jest odwrotnie. Wino nie jest głównym bohaterem wieczoru, zazwyczaj jest nim kolacja. Autorzy „Harmonii smaków” proponują odmienne podejście i na kolejnych stronach wyjaśniają, dlaczego. Oczywiście podają rownież konkretne roczniki i nazwy, ale ja szczególną uwagę zwróciłam na opis win z poszczególnych regionów polecanych do konkretnych rodzajów dań: ryb, ciast czy… kanapek. Można bowiem kupić butelkę doskonałego wina z doliny Rodanu i podać do niej kanapki z chleba na zakwasie z sardynkami i cytryną.
Upiec tarte tatin i otworzyć szampana.
Co to znaczy, że wino jest dębowe? Dlaczego do czekolady nie podaje się win różowych? Co to są łydki wina i wiele innych ciekawostek podanych w przystępnej i przejrzystej formie, a do tego sporo przepisów i porad.
Poszukajcie na stoiskach z tanią książką, naprawdę warto!

Dziś proponuję cieniutkie jak bibułka naleśniki z likierem pomarańczowym. Ich wersji są dziesiątki. Ja skorzystałam z przepisu zamieszczonego w tej książce, który zakłada wykorzystanie soku z mandarynek.
Do naleśników kieliszek likieru Cointreau lub wina Muscat de Mireval 1998.
Miłego weekendu!

Crepes Suzette

3 mandarynki
250 g mąki
3 jajka
2 szklanki mleka
2 łyżki likieru curacao lub innego (użyłam Cointreau)
1 łyżka oleju arachidowego
80 g masła
50 g cukru
szczypta soli (1/4 łyżeczki)

Mandarynki starannie umyś, osuszyć i zetrzeć z nich skórkę, a następnie wycisnąć sok.
Z mąki, jajek, mleka i soli przygotować ciasto na naleśniki. Dodać sok z 1 mandarynki, 1 łyżkę likieru i olej.
Odstawić na 1 godz (nie odstawiałam, L)
Usmażyć naleśniki.
W misce ugnieść masło z resztą soku, skórką, resztą likieru i cukrem.
Posmarować każdy naleśnik masłem i złożyć na cztery. Podgrzać naleśniki na patelni i zaraz podawać.
Smacznego!

*Harmonia smaków
Wina i potrawy
C. Darbonne, P. Vincent
Wyd. Twój Styl 2008
Cena: 20 zł

18 komentarzy
Poprzedni
rp_makaron_6181.jpg
Następny
rp_zupa_6424.jpg