Południowy Tyrol, Jarmark Świąteczny w Bolzano

Bolzano jest stolicą Południowego Tyrolu i liczy 100 tysięcy mieszkańców. Kiedy przyjechałam do niego z Alpe di Siusi, poczułam, że jestem we Włoszech. Ktoś, kto nie był tu wcześniej, będzie pod wrażeniem tego, jak mieszają się tu wpływy niemieckie i włoskie – ludzie rozmawiają ze sobą po niemiecku, by za chwilę przejść na włoski. Jest jeszcze język ladyński, którym posługuje się niecały procent mieszkańców. Ladyński był językiem pierwotnie używanym w tym regionie – kiedy starożytni Rzymianie zdobyli alpejskie doliny, łacina, w której się porozumiewali, zdominowała używany przez mieszkańców Alp język retycki. Pod wpływem Germanów został on później wyparty i zachował się w biednych dolinach. W 1951 roku uznano Ladynów za oddzielną grupę językową w Południowym Tyrolu. Obecnie istnieje pięć dialektów tego języka.
Wokół gotyckiej katedry, którą w Bolzano wznieśli niemieccy i włoscy budowniczowie, w okresie świątecznym (26.11-23.12.2010) odbywa się jeden z najpiękniejszych jarmarków.
Mimo mrozu, wokół straganów i stolików zbierają się ludzie, by napić się grzanego wina i porozmawiać. Dzieci, psy i rowery. Sprzedawcy oferujący lokalne produkty – grappę, wędliny, sery, rękodzieło, babcine kapcie Sarnar Toppar, czy grube swetry robione na drutach (Sarnar Janggar). 

Popularne są tu świąteczne smakołyki, takie jak ażurowe ciastka z cukrem pudrem i marmoladą: furtaies, krapfen czyli pączki, czy Boznar Zelten będący wypiekiem z orzechami, bakaliami i rumem.

Sosna górska

Mnie urzekły lokalne kosmetyki Trehs zawierające olej z najstarszej rośliny z doliny Val Sarentino – pinus sarentensis, czyli sosny górskiej, która rośnie na wysokości 1600- 2400 m n.p.m.
W regionie są destylernie oleju z tej rośliny oraz ośrodki spa wykorzystujące go do swoich kuracji.
Kiedy obejrzałam wszystkie stoiska, wybrałam się małymi, oświetlonymi uliczkami, w których poczułam klimat tego, co tak kocham: Italii. Lokalnych sklepików i markowych butików, zapachu gorącej espresso, słodkich bułek i księgarni, w których półki uginały się od książek kucharskich, z których większość była po włosku.
Przedświąteczny rytm miasta, uprzejmi mieszkańcy, odśnieżone ulice, którymi bez obaw przeprawimy się w dowolne miejsce i pyszna kuchnia, o której opowiem przy innej okazji.

Miłego wieczoru!

16 komentarzy
Poprzedni
rp_IMG_2350.jpg
Następny
rp_IMG_2437-i.jpg