Dużo śliwek, trochę ciasta i coś do czytania.

Od kiedy kupiłam sobie formę do Apple Pie, wszystkie ciasta mogłabym robić w taki sposób. 
Właściwie to sama nie wiem, czy taki deser można nazwać ciastem. Pewnie raczej nie.
Dziś przyniosłam do domu torbę węgierek o pomarszczonej skórce, w sam raz na powidła śliwkowe.
Z reszty upiekłam deser. Kilogram owoców, trochę chrupiącego ciasta, łyżka kwaśnej śmietany.
Ciasta z dużą ilością owoców bywają kłopotliwe. Zdarza się, że spód pod wpływem soku uwalniającego się z owoców podczas pieczenia, mięknie i pozostaje zakalcowaty. Autor wymyślił przepis na chrupiące, przypominające w smaku ciasteczka maślane, ciasto, które układa się jedynie na wierzchu soczystych owoców. 
Aby upiec taki deser potrzeba dowolnej ceramicznej albo szklanej formy. Może być okrągła lub kwadratowa. Najlepiej smakuje jeszcze ciepły, z kulką lodów waniliowych albo kwaśnej śmietany.
Śliwkowy deser
/na podst. przepisu Nigela Slatera/
0,8 – 1 kg śliwek węgierek
2-3 łyżki cukru
1/2 łyżeczki cynamonu
Ciasto:
100 g masła
100 g cukru pudru
1 jajko, lekko ubite
175 g mąki pszennej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżki mleka do posmarowania wierzchu ciasta
Ciasto:
Masło utrzeć z cukrem do białości. Dodać jajko, później delikatnie wsypać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i wymieszać aż powstanie gładka masa.
Uformować kulę, zawinąć ją w folię spożywczą i schłodzić w lodówce przez 20 minut.
Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Śliwki umyć, osuszyć, przepołowić i włożyć do ceramicznej lub szklanej formy (użyłam kwadratowej formy o boku 24 cm, przyp. L). Wymieszać z 2-3 łyżkami cukru i cynamonem.
Z lodówki wyjąć ciasto i rozwałkować je cienko – ja wkładam kulę ciasta pomiędzy dwa duże kawałki folii spożywczej i wałkuję cienko. Ten sposób sprawia, że ciasto bardzo łatwo przełożyć później na owoce.
Ciasto ułożyć na wierzchu owoców, brzegi delikatnie podwinąć fo środka. Posmarować mlekiem i wstawić do gorącego piekarnika. Piec ok. 40-50 minut – wierzch ciasta powinien być złocisty i chrupiący.
Smacznego!

I książka.
Kilka dni temu wpadła mi w ręce nieautoryzowana biografia* Jamiego Olivera. Oprócz faktów z życia tego kucharza i showmana, znajdziemy przede wszystkim historię rewolucji kulinarnej, jaka dokonała się w ciągu ostatnich dwudziestu lat w Anglii. O szefach kuchni, którzy gotowali źle i tych, którzy nieśli kaganek kulinarnej oświaty. O tych, którzy wciąż gotują i tych, co odeszli. W książce jest dużo wypowiedzi zmarłej w lutym tego roku Rose Gray, jednej z założycielek słynnej londyńskiej restauracji River Cafe, w której Jamie Oliver szlifował swoje umiejętności. Dużo faktów i ciekawostek. Wprawdzie tłumacz z Ainsleya Harriotta zrobił kobietę, co uparcie powtarzał, ale Jamie pozostał Jamiem. Polecam na weekend 🙂

*Jamie Oliver – Człowiek – Jedzenie – Rewolucja
Gilly Smith
Wydawnictwo:Vesper, Październik 2010
Tłumaczenie: Wojciech Bartoszewski 
Cena: 34,90 zł


21 komentarzy
Poprzedni
rp_fishburger_7769.jpg
Następny
rp_autumn_0579.jpg