Blow Up Hall 50 50

Copyright 2010 whiteplate.blogspot.com
Copyright 2010 whiteplate.blogspot.com
Kiedy myślę: Poznań, widzę Stary Browar.

Tak bardzo oderwany od szarej rzeczywistości. Miejsce, które mogłoby być wizytówką dowolnego europejskiego miasta. I kiedy w nim jestem, mniej mnie interesują sklepy, a bardziej cała reszta – przestrzeń i jej harmonia, technologiczne rozwiązania, materiały, którymi wyłożona jest podłoga i sztuka, która jest tu obecna niemal na każdym kroku.
Jestem wrażliwa na piękno i harmonię – lubię czytać o złotym podziale, podziwiać nowoczesną architekturę, która zaprojektowana wedle starych zasad, pozostanie ponadczasowa i fascynująca.
Nie lubię wnętrz, które coś udają, sztucznych kwiatów, styropianowych stiuków, braku proporcji i chaosu.
W sierpniu spacerowaliśmy po Starym Browarze i kiedy postanowiliśmy coś zjeść, trafiliśmy do restauracji ukrytej w jednym z korytarzy.
Wszystko było czarno-białe, jak we współczesnej wersji Alicji w Krainie Czarów. Próbowaliśmy dań:
przegrzebków na makaronie Udon ze szparagami (60 zł), smardzów na musie selerowo-pietruszkowym z oliwą truflową (55 zł), polędwicy z dorsza duszonej na maśle, podanej z czarnymi pierożkami wypełnionymi brokułami (80 zł), sandacza ze świeżymi kurkami i risotto z buraczkami (95 zł). Niejadek dostał porcję na miejscu przygotowanych gnocchi. Najbardziej zaskakujące były desery: bliny podawane z kawiorem z jabłka, kwaśną śmietaną i lodami (30 zł), mus czekoladowy z rabarbarem i sosem truskawkowym (32 zł) i creme brulee z trzema galaretkami (28 zł).
Dania wpisują się w trend nowoczesnej kuchni zwanej cross-over: lekkiej, pięknie podanej i zaskakującej. Smak każdego z nich był dopracowany i wyjątkowy.
Szefem kuchni jest Michał Mamorski, który większość swojego zawodowego życia spędził w Holandii, ale doświadczenia zbierał również w Hiszpanii i Gambii.
Miałam okazję porozmawiać z nim przez chwilę na temat inspiracji, dań, a także książek kucharskich (a jakże!). W sierpniu pan Mamorski, podobnie jak ja, czekał na książkę z restauracji Noma.

Właściciele restauracji nie życzą sobie pokazywania zdjęć potraw serwowanych w Blow Up, a jeśli już to pod warunkiem ich autoryzacji przez swój dział marketingu. Wychodzę z założenia, że blog jest subiektywnym opisem zdarzeń i opinii, które nie podlegają autoryzacji, więc… Szanuję ich decyzję, dlatego zamiast zdjęć wybornych i pięknie podanych dań, kilka migawek z wnętrz samej restauracji i Starego Browaru.
Przy okazji zaproszono nas do zwiedzenia samego hotelu – wszystkie pokoje są w czerni lub bieli (jeden ciemnofioletowy), bardzo nowoczesne i… inne. Nie widziałam podobnych w Polsce.
Kiedy ostatnio Sting zatrzymał się w jednym z nich, wiedziałam, że to była dobra decyzja.
Stary Browar wpisuje się w nową tradycję miejsc z gustem i smakiem, stając się piękną wizytówką Polski i Poznania. Oby powstawało ich jeszcze więcej.

Copyright 2010 whiteplate.blogspot.com

Copyright 2010 whiteplate.blogspot.com
Więcej informacji na temat Blow Up Hall tutaj .
17 komentarzy
Poprzedni
rp_amaro_8843.jpg
Następny
rp_IMG_9158-m.jpg