Placek z ziemniakami

Lubię wytrawne tarty i placki. Kiedy spodziewam się gości, piekę nawet dwie lub trzy i kroję, kiedy mi są potrzebne. To doskonałe rozwiązanie, zwłaszcza na lato. Dobra tarta potrzebuje tylko zielonej sałaty, kieliszka schłodzonego białego wina i miłego towarzystwa. (Albo i nie, jeśli mamy akurat w pobliżu dobrą książkę albo film, ewentualnie ciekawy widok za oknem 😉
Czasem śni mi się, że mieszkam gdzieś bardzo daleko, gdzie mam małą piekarnię, w której sprzedaję tylko tarty. Mnóstwo tart na słodko i słono. Z sezonowymi owocami i warzywami, z kozim serem albo czekoladą. (Prawdopodobnie w tym śnie wstałam o czwartej rano, upiekłam placki i wróciłam jeszcze do łóżka, by pospać. Tarty są dla ludzi leniwych, bo robi się je szybciej niż budzi.)
No więc tarty w mojej piekarni ze snu, poustawiane na drewnianych blatach i pokrojone na ósemki, czekają na pierwszych gości, którzy wpadną po nie przed pracą. W moim śnie, podobnie jak w realnym życiu, nigdy nie podgrzałabym tarty w mikrofali. Zdecydowanie wolę ją w temperaturze pokojowej.

Przepis z książki, na której tłumaczenie długo czekałam, ale kiedy ją już kupiłam, niezwykle rzadko z niej korzystam. Lubię proste i nieskomplikowane przepisy i choć zdarza mi się porwać na coś, co zawiera składniki, po które natychmiast muszę pójść do sklepu, to chętniej wybieram to, co mogę zrobić od ręki z tego, co akurat mam w domu. A na ten placek na pewno każdy z nas ma wszystko w lodówce. Jestem prawie pewna 😉
Placek z ziemniakami
/adaptacja przepisu M. Roux „Ciasta pikantne i słodkie”/
Ciasto kruche:
250 g mąki
150 g masła
1 łyżeczka soli
szczypta cukru
1 jajko
1 łyżka zimnego mleka (opcjonalnie, gdyby ciasto było za suche)
Mąkę posiekać z masłem, aż utworzą się okruchy, następnie dodać pozostałe składniki i bardzo szybko zagnieść ciasto – można wykorzystać tu mikser. Należy pamiętać, że ciasto kruche wymaga minimum wyrabiania – im dłużej wyrabiamy, tym twardsze jest później.
Ciasto dzielimy na dwie kule: jedna to 2/3 ciasta (ok. 300 g), druga 100 g.
Schładzamy w lodówce pół godziny zawinięte w folię spożywczą.
Farsz:
1-1,5 kg ziemniaków (użyłam 1 kg, autor proponuje 1,5) obranych i pokrojonych w plasterki 3 mm – ważne, by były cienkie, grube kawałki pozostaną twarde nawet po upieczeniu
100 g masła
220 g cebuli, obranej i pokrojonej w piórka
sól i świeżo mielony pieprz
4 łyżeczki natki pietruszki i estragonu (zamiast estragonu użyłam rozmarynu)
szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej
1 żółtko roztrzepane z łyżką mleka
Masło rozpuścić na patelni, dodać cebulę i ziemniaki. Dusić ok. 10-15 minut uważając, by ziemniaki nie przywarły do dna. Doprawić solą i pieprzem oraz gałką, dodać zioła.
Zdjąć z ognia i ostudzić.
Większą część ciasta rozwałkować i wylepić nim tortownicę lub formę do tarty o średnicy 22-24 cm.
(Ja nie wałkuję, wkładam do formy kulę i palcami rozprowadzam ciasto).
Wstawić na chwilę do lodówki.
Następnie wypełnić formę ziemniakami. Pozostałą część ciasta rozwałkować na okrąg wielkości tortownicy i przykryć wierzch. Ponakłuwać. Wierzch posmarować żółtkiem z mlekiem.
Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Wstawić tartę i piec ok. 45 minut.
Uwaga: Jeśli pieczemy w formie do tarty, masło ma tendencję do wypływania z niej podczas pieczenia, więc warto formę owinąć dookoła folią aluminiową (przyp. L).
Po upieczeniu wyjąć z piekarnika. Lekko przestudzić przed podaniem.
/Autor wlewa jeszcze do upieczonego ciasta gorącą kremówkę, ale ja darowałam sobie tę czynność/
21 komentarzy
Poprzedni
rp_focaccia_3007.jpg
Następny
rp_sliwkowe_3180.jpg