Moje ulubione: knedle ze śliwkami

Nie wyobrażam sobie lata bez knedli ze śliwkami. By zrobić je choćby raz, właśnie wtedy, kiedy na straganach pojawiły się węgierki, ale przekonałam się już o tym, że nie ma dobrych knedli bez dobrych ziemniaków – kiedy są młode, nie nadają się do lepienia tych klusek, ponieważ ciasto rozpada się podczas gotowania.
Czekam więc zawsze cierpliwie na to, aż ziemniaki będą „wystarczająco stare”, a potem… potem zapraszam Mamę i proszę, by ulepiła mi ich jak najwięcej.
Zawsze robi to w tempie ekspresowym i wszystko jest oczywiście „na oko”. Więc dziś, jak przykładny uczeń, wszystko ważyłam i skrupulatnie notowałam.

Te knedle są mięciutkie, ich sercem jest jak największa śliwka. Jeśli owoce są nieduże, warto ulepić mniejsze kluski. Im słodsze śliwki, tym mniej cukru dajemy do środka. Jeśli lubimy, do cukru można dodać odrobinę cynamonu lub wanilii.

Knedle ze śliwkami
/ok. 16 sztuk/

600 g ugotowanych, suchych ziemniaków przeciśniętych przez praskę (najlepiej ugotowanych poprzedniego dnia)
ok. 300 g mąki pszennej (mąkę dosypujemy stopniowo – w zależności od tego, jak wilgotne są ziemniaki)
2 jajka
wydrylowane śliwki, najlepiej węgierki, ok. 500-600 g

Do ziemniaków dodajemy jajka , następnie stopniowo mąkę i zagniatamy ciasto. Powinno być gęste, dobrze wyrobione.
Ciasto dzielimy na kawałki, z każdego kawałka robimy placuszek. Na jego środku układamy wydrylowaną śliwkę i łyżeczkę cukru. Dokładnie zlepiamy brzegi i toczymy kulkę.
W dużym garnku gotujemy wodę z solą (na ok. 4 litrowy garnek daję ok. 1 łyżeczki soli).
Wrzucamy knedle i gotujemy pod przykryciem – kiedy wypłyną na wierzch, zdejmujemy pokrywkę i gotujemy ok. 3-4 minut (w zależności od wielkości knedla).
Wyławiamy łyżką durszlakową na duży talerz.

Podawać ze słodką śmietanką lub bułeczką uprażoną na maśle, posypaną grubym cukrem.

Smacznego!

32 komentarze
Poprzedni
rp_IMG_1943.jpg
Następny
rp_gravlax_2453.jpg