Gravadlax

Jest to coś, do czego przymierzałam się już bardzo długo. Sama nie wiem, dlaczego aż tyle. Może dlatego, że zwykle zanim sobie przypomniałam o swoich zamiarach, łosoś lądował w parowarze.
Wyobrażałam sobie smak i wiedziałam, że na pewno mnie zachwyci.
Jem sporo łososia. Wędzonego, pieczonego, gotowanego. Niedawno odkryłam łososia doprawionego czosnkiem niedźwiedzim i mówiąc krótko – to był odlot.
Gravadlax (Gravlax) to skandynawski przysmak. Nieco podobny w smaku do wędzonego, plastrowanego łososia, który możemy kupić w sklepie. Dla mnie podobny, ale lepszy. Słone, cieniutko pokrojone plasterki w połączeniu z sosem chrzanowym i kromką świeżego chleba to prawdziwe niebo w gębie.
Jest wiele przepisów na gravadlax – niektóre polegają na marynowaniu ryby w soli, koperku, cukrze i pieprzu, inne idą o krok dalej.
Ja skorzystałam z receptury podanej przez Jamiego Olivera, którą przywiózł ze Szwecji, gdzie do marynaty dodaje się tarte buraki i wódkę. Polecam Wam to danie – oprócz tego, że smaczne, naprawdę pięknie prezentuje się na półmisku i może być ciekawą przystawką na spotkaniu z przyjaciółmi.

Gravadlax (Gravlax)
1 filet z łososia ze skórą (ok. 700 g)
160 g gruboziarnistej soli morskiej
50 g brązowego cukru
40 g świeżego chrzanu, obranego i startego na tarce
300 g surowych buraków, obranych i startych na tarce o dużych oczkach
50 ml wódki
duży pęczek kopru (najlepszy byłby koper polny z kwiatostanami, ale może też byc zwykły koperek), drobno pokrojony
1 cytryna
Łososia położyć na dużym półmisku skórą w dół.
Równomiernie posypać solą. Następnie posypać cukrem, dodać chrzan, na końcu przykryć wszystko burakami. Dłońmi (warto użyć rękawiczek) delikatnie ugnieść łososia, następnie wlać wódkę, posypać koprem i skórką startą z cytryny.
Całość przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki na wierzchu układając coś ciężkiego – np. szklane, ciężkie butelki. Odstawić na 48 godzin.
Po tym czasie zdjąć folię, wyjąć łososia, oczyścić go z buraków – zdejmujemy wszystko, czym był przykryty, następnie kładziemy kawałek ręcznika papierowego, by zebrać z ryby nadmiar wilgoci.
Rybę przekładamy na deskę do krojenia i zaczynając od strony ogona, bardzo ostrym nożem kroimy poprzecznie jak najcieńsze plasterki (mają być takie jak plastry łososia wędzonego, które kupujemy w sklepie).
Resztę łososia można szczelnie zawinąć w folię spożywczą i przechowywać w lodówce do 2 tygodni.
Plastry łososia układamy na półmisku i podajemy z sosem chrzanowym*  lub musztardowym.
Sos musztardowy:
200 ml kwaśnej śmietany
1-2 łyżeczki musztardy z ziarnami gorczycy
duża szczypta soli morskiej i świeżo mielony pieprz
skórka i sok z 1/2 cytryny
mały pęczek koperku, drobno posiekany
Wszystkie składniki sosu połączyć ze sobą i ew. doprawić.
Smacznego!

*Sos chrzanowy robiłam mieszając kwaśną śmietanę z chrzanem i doprawiając solą i pieprzem.

22 komentarze
Poprzedni
rp_knedle_2287.jpg
Następny
rp_dukaty_2384.jpg