Cena wody i bułki cynamonowe

„Nic nie mija, wszystko staje się od nowa, w jednej chwili.
Świat się niczego nie uczy, zaczyna wciąż od początku.
Najgorsze się zdarzyło i będzie się zdarzać nadal.”*
Nie wiem, czy ci się spodoba. To film, w którym nic się nie dzieje.
Uwielbiam filmy, w których nic się nie dzieje.
Przypomniałam sobie te słowa czytając osiemnastą stronę książki, kiedy w głowie powoli pojawia się pytanie: Podoba ci się ona? Powędrowałam myślami do recenzji czytelnika, który napisał ją rozczarowany lekturą mówiąc coś w stylu: fajne, ale dla starszawych czytelników, bo młodsi potrzebują czegoś bardziej z akcją, a tu nic się nie dzieje.
No nic, absolutnie nic.
Swobodne wędrowanie i gadanie do samej siebie.
Lubię dzielić się z Wami spostrzeżeniami na temat książek, bo potem, nie wiem, ile już razy ktoś polecił mi coś ciekawego. Tym razem było podobnie.
Więc poszłam i kupiłam tę książkę bez akcji, od razu wzięłam też drugą część, która właściwie powinna być częścią pierwszą. Po przeczytaniu kilku pierwszych stron w księgarni, wiedziałam, że i tak będę musiała po nią wrócić. A ja mam zwykle tak, że jak po coś wracam, to już nie ma, bo ktoś kupił.
Kupiłam i przeczytałam w trzy dni. Bo zazwyczaj jak wszyscy mówią, że coś jest słabe, mi się podoba. I odwrotnie – bestsellery mnie nużą.
Człowiek dorosły w pewnym momencie swojego życia zdaje sobie sprawę z rzeczy, których nie dokona, bo wyrósł ze szkolnego mundurka i choćby nie wiem, jak się starał, wskoczenie w niego jak gdyby nigdy nic, staje się niewykonalne.
Chciałabym być lekarzem. 
Za późno, moja droga. 
Z drugiej strony ta świadomość może być motorem do działania: ile jeszcze mam tu tkwić, co mi zostało?
Jedni usiądą przed telewizorem (bardzo bardzo dużym) i będą utyskiwać. Drudzy sprzedadzą mieszkanie, rozdadzą meble, zapakują samochód i wyjadą. Na przykład do Finistere.
Rozczarowani czytelnicy pisali recenzje – spodziewali się zapachów Bretanii, tymczasem dostali utyskiwania autorki. A dla mnie to miła odmiana. Po lukrowanych tomiszczach o Toskanii czy wywodach Petera Mayle’a o Prowansji (ten człowiek pokona rekord w opisywaniu tego regionu, mówię Wam!), przeczytanie o spełnianiu marzeń i o tym, czego się przy okazji doświadcza naprawdę, jest czymś interesującym. W Finistere nie tylko pachnące kwiaty rosną i mili ludzie mieszkają. W Finistere woda jest droga, sąsiedzi bywają namolni i rozmawia się z nimi o Afganistanie i gryzoniach, zamiast o hodowli pomidorów. Autorka nie jest poszukiwaczką przygód, lubi poutyskiwać, jeździ na myjnię samochodową i nie może się zebrać, by w końcu, by w końcu napisać o Finistere.
To trochę jak pamiętnik pisany tylko dla siebie – bez zbędnego lukrowania i nasycania barwami opisywanej rzeczywistości. Jednym się spodoba, innych znuży.
To ciekawa odmiana po nieprawdopodobnym w tym roku urodzaju na tłumaczenia książek, na które przepis jest taki:
Bestseller w weekend
1 Kobieta po trzydziestce, obowiązkowo ze złamanym sercem
1 bilet w jedną stronę
1 kraj (do wyboru: Włochy, Francja)
1 stary opuszczony dom, koniecznie w opłakanym stanie
1 megaprzystojny, megainteligentny, megaseksowny (i oczywiście wolny i bezdzietny) facet
Zmieszaj wszystkie składniki, dopraw dużą ilością historyjek o lokalnej kuchni, burzach, nieujarzmionych ogrodach, biurokracji i leniwych urzędnikach.
I wyprowadź swoją własną, milion razy powieloną historię zakończoną szczęśliwym końcem remontu, małżeństwem z megaprzystojniakiem, przyjaźnią z wszystkimi sąsiadami.
Spisz wszystko uważnie (im więcej stron, tym lepiej). Wydaj i bądź bogata!
Smacznego!

A ja wydaję dziś kolejne bestsellerowe bułki cynamonowe. Przepis na nie umieściłam dziś w Pracowni Wypieków. Zapraszam!

* Cena wody w Finistere
Bodil Malmsten
Wyd. Literackie 2007
Cena: 26,90 zł

31 komentarzy
Poprzedni
rp_IMG_2551.jpg
Następny
rp_focaccia_3007.jpg