Śnił mi się Gordon Ramsay

a to dlatego, że od paru dni wałkuję książkę* z jego indyjskiej wyprawy.
Kuchnia indyjska ma to do siebie, że każdego początkującego może zniechęcać. Pierwszy lepszy przepis zawiera zwykle imponującą liczbę składników, często trudno dostępnych. Ramsay przełożył tradycyjne indyjskie receptury na prosty kulinarny język, zrozumiały dla każdego Europejczyka.
Indie są jak kontynent, kuchnia zróżnicowana, ale mimo że tam, na miejscu, wygląda na prostą i łatwą, łatwa nie jest. Moje pierwsze z nią zmagania, wiele lat temu, nie należały do zbyt udanych. Według mnie bardzo trudno złapać balans pomiędzy smakami ostry-kwaśny-słodki. Trudno jest wydobyć aromat i ugotować tak, by smakowało przynajmniej podobnie jak w Indiach.
Dla mnie kuchnia indyjska bez wątpienia należy do najlepszych na świecie. Bogactwo smaków, zapachów i sosów, w których zatopione są warzywa czy ryby jest czymś, co mnie ujmuje, a prawdę mówiąc, nie znam wielu osób, które potrafiłyby gotować po indyjsku tak, jak trzeba. Może czas na zmianę? Z tą książką to bez wątpienia możliwe.

W książce Ramsaya wszystko jest uproszczone, co dla mnie jest zaletą. Moje wszystkie książki kulinarne traktujące o kuchni tamtych regionów otwieram sporadycznie. Nie chce mi się już kupować przypraw, które użyję raz, a potem schowam na dno szuflady.
Tutaj wprawdzie jest opis tych najczęściej stosowanych, ale przepisy ograniczają się do tych, które są łatwo dostępne. Również metoda przygotowania jest często zmodyfikowana i uproszczona względem oryginalnej.
Dania dostosowane są do europejskiego podniebienia, bo, co warto zaznaczyć, w Indiach nawet jeśli się zamawia danie „nie ostre” i tak przynoszą nam coś, co czasem trudno zjeść. Tak więc może purysta książkę skrytykuje, dla mnie jest świetna.
Jest ładnie wydana i dostępna w polskich księgarniach (choć, póki co, tylko po angielsku) – kupiłam ją w Empiku.
Zrobiłam z niej kilka dań i wszystkie wyszły doskonale. Jednym z najsmaczniejszych był przepis na fish tenga – to ryba w ostrym, pomidorowym sosie, do którego użyłam polskich, tegorocznych pomidorów. Danie jest więc indyjskie, ale z polskim twistem.
Autor podaje, że jest to typowe dla Assamu, lekkie curry doprawione sokiem cytrynowym lub pomidorami.
Na zdjęciu, obok ryby jest ostra kokosowo-pomidorowa zupa, inspirowana zupą rasam, charakterystyczną dla południa Indii.

Fish tenga
Ryba w pikantnym sosie pomidorowym
/4 porcje/

4 steki z łososia, każdy po ok. 120-150 g
sól i świeżo mielony pieprz

3 łyżki oleju lub oliwy
mały pęczek świeżej kolendry, drobno posiekany
2 zielone papryczki chilli, pozbawione pestek i drobno posiekane (ja zwykle używam połowę proponowanej ilości papryczek)
3 cm kawałek imbiru, obrany i posiekany
5-6 ząbków czosnku, obranych i posiekanych
1 łyżeczka kurkumy
200 ml wody
300 g ziemniaków (obranych i pokrojonych w kostkę)
4 pomidory (obrałam je ze skórki), posiekane w kostkę
szczypta cukru (opcjonalnie)

Rybę posolić i popieprzyć.
Połowę oleju rozgrzać na petelni i usmażyć steki z obu stron na bardzo dużym ogniu (zajmie to po ok. 2 minuty na każdą stronę).
Zdjąć z patelni, przełożyć na talerz i odstawić.

Kolendrę, chilli, imbir i czosnek zmiksować na gładką pastę.
W szerokim rondlu rozgrzać resztę oleju, dodać pastę i kurkumę. Smażyc kilka minut, aż zacznie ładnie pachnieć. Dodać wodę, doprowadzić do wrzenia, dodać ziemniaki, pomidory i doprawić solą. Gotować na wolnym ogniu ok. 15 minut, aż ziemniaki zmiękną (ja gotowałam ok. 25 min).
Spróbować i ew. doprawić cukrem.
Dodać steki i delikatnie podgrzać.
Podawać z ugotowanym ryżem basmati, można posypać listkami kolendry.

Smacznego!

*Gordon Ramsay’s Great Escape
wyd. Harper Collins 2010
cena: 69,90 PLN

30 komentarzy
Poprzedni
rp_sexybuns_0914.jpg
Następny
rp_pomidorowy_0766.jpg