Ciepły wieczór i ciasto z kruszonką.

Dni są gorące, miasta nagrzane i mało przyjazne. Niewiele wychodzimy na zewnątrz. Zresztą, nie nastawiałam się na zwiedzanie. Wiedziałam, że lipiec w Hiszpanii to pora na dolce far niente.
W pobliskim sklepie kupujemy ryby i owoce morza. Gotujemy proste dania i nawet nie żałuję, że nie wzięłam ze sobą biblii hiszpańskiego gotowania, która miała 1080 przepisów, z których zamierzałam wypróbować choć część… W Toskanii gotowałam z włoskich książek. Tu oddaję się spontanicznemu wymyślaniu, choć wiemy, że wszystko zostało już wymyślone, dawno przed nami.
Najbardziej lubię wieczory, które przedłużają się w nieskończoność. O 22 jest widno, dopiero wtedy ma się ochotę coś zjeść. Zaczynam rozumieć, dlaczego Hiszpanie jedzą później niż my. O naszej porze po prostu nie ma ochoty na kolacje.
Piekę głównie rano, zanim wszyscy wstaną. Albo wieczorem.


To jest ten przepis, tyle tylko, że wszystko jest razy trzy. Mąka jest nieco inna niż nasza, wymaga trochę więcej płynu. Do kruszonki dodałam mielonych migdałów, a zamiast malin użyłam moreli.
Stary przepis sprawdził się koncertowo.


P.S. Miło mi poinformować, że w najnowszym wydaniu magazynu Twój Styl ukazał się raport na temat bzika kulinarnego. Miałam przyjemność w nim wystąpić i wziąć udział w fantastycznej sesji. To była niezwykła przygoda i okazja do nowych, twórczych znajomości.
Dziękuję wszystkim, którzy ją tworzyli za świetną atmosferę i uśmiech, a zainteresowanych zapraszam do lektury. Choć materiału jeszcze nie widziałam, mam nadzieję, że się Wam spodoba 🙂

47 komentarzy
Poprzedni
rp_kumquat_7241.jpg
Następny
rp_spain_8615.jpg