Nowalijki i niezapominajki

Bardzo dziękuję za urodzinowe życzenia. Cieszę się, że zaglądacie i jesteście ze mną 🙂
Dziękuję też za wszystkie rekomendowane miejsca we Wrocławiu. Tym razem nie zdążyłam ich odwiedzić, ale ponieważ Wrocław jest bliski memu sercu i zamierzam niebawem znów się do niego wybrać, z wielką radością skorzystam z Waszych rekomendacji.
Powrót do rzeczywistości z dłuższego lub długiego wyjazdu, to dla mnie zawsze potrzeba zjedzenia czegoś domowego i normalnego. Jedzenie restauracyjne, nawet jeśli smaczne i wykwintne w pewnym momencie przypomina mi, że to, za czym tęsknię, to talerz zwykłej zupy, zwykłej kromki chleba z masłem.
Zimą odwykłam od zakupów na bazarze. Moja kuchnia, w dużej mierze oparta jest na warzywach, więc o tej porze roku wyjątkowo mi ich brakuje. Kupowanie w warzywniakach, gdzie wszystko takie piękne z dalekich krajów, już mi się znudziło.
A dziś znowu wracam do rytuałów Ile ma pan tych kur? Aż trzydzieści dziewięć? Pani weźmie to mleko na zsiadłe, nie podchodzi wodą.
Teraz jest pora kupowania sadzonek. Sprzedawcy wystawiają niezliczone ilości maleńkich krzaczków pomidorów, papryki, truskawek. Wszystko miniaturowe, ale tak świeże i piękne. To czas, kiedy sama bardzo bym chciała mieć ogród i obsadzać go niezliczonymi ilościami niezapominajek, poziomek i pomidorków koktajlowych.
Ale nie mam, więc czekam na to, co inni wyhodują.
Początek nowego sezonu rozpoczynam zupą szczawiową. Banalną. Ale jedną z moich ulubionych zup. Przepis podam wieczorem (o ile jest na tym świecie ktoś, kto nie umie jej robić;)

Miłego popołudnia!

Z tego typu zupami jest tak, że robi się je po prostu na oko.
Nie idę do sklepu, kiedy zabraknie mi koperku, dodaję do zupy warzywa, które chciałabym wykorzystać.
Dziś kupiłam sporo świeżych nowalijek (malutkie szalotki, pietruszki, koperek) i dodałam je do zupy.
Jej wersji jest zapewne tysiące. Ja lubię dosyć zawiesistą, dlatego chętnie dodaję do niej kaszę jaglaną.
Niektórzy gotują na skrzydełkach kurczaka, ja czasami korzystam z ekologicznych kostek, gotuję wywar na włoszczyźnie lub po prostu podsmażam warzywa na maśle.

Zupa ze świeżego szczawiu
Porcja dla 2-3 osób

1 pęczek świeżego szczawiu (ok. 200 g)
1- 2 dymki lub 1 mała cebula
1-2 marchewki
1 pietruszka
kawałek selera
2-3 ziemniaki, średniej wielkości
1/2 pęczka świeżego koperku
1/2 kubeczka śmietany (używam 18%)
1 łyżka masła
1 łyżka oliwy z oliwek lub oleju roślinnego
1 łyżka kaszy jaglanej
2-3 jajka ugotowane na twardo

Oliwę wlać do garnka, dodać masło i roztopić. Dodać pokrojoną cebulkę, chwilę poddusić, wsypać kaszę i po chwili dodać marchewkę. Wlać wodę (ok 1,2-1,5 litra), połowę koperku i jeśli używamy innych warzyw (oprócz ziemniaków i szczawiu), warzywa (ja np. w sezonie mrożę liście selera, które chętnie dodaję do zupy).
Podgotować ok. 15 minut, dodać ziemniaki i trzymać na ogniu tak długo, aż warzywa będą miękkie (zajmie to ok. 20 minut).
Doprawić solą, pieprzem, ziołami lub przyprawami (np. majerankiem). Wsypać koperek, dodać śmietanę (żeby zupa się nie zwarzyła, do miseczki ze śmietaną wlewam zupę, mieszam i dopiero wówczas dodaję do garnka – zupy ze śmietaną nie należy już gotować). Umyty i pokrojony szczaw dodaję dopiero pod koniec gotowania (ok. 10-15 minut przed końcem).
Przed podaniem dodać pokrojone jajka.

Smacznego!

34 komentarze
Poprzedni
rp_IMG_0244.jpg
Następny
rp_pieczarkowe-m1_0747.jpg